W liście do wiceprzewodniczącej KE Henny Virkkunen oraz komisarza ds. wewnętrznych i migracji Magnusa Brunnera państwa te zaznaczyły, że od ponad czterech lat zmagają się z hybrydowymi zagrożeniami ze strony Białorusi i Rosji.
Sygnatariusze listu podkreślili również konsekwencje wojny Rosji przeciwko Ukrainie, która spowodowała setki tysięcy ofiar i miliony uchodźców a także wprowadziła poważne wyzwania bezpieczeństwa dla całej Europy.
Według ministrów wschodnia flanka UE stała się polem testowym dla coraz bardziej aktywnych działań hybrydowych, w tym wykorzystywania migrantów, cyberataków, podpaleń, sabotażu infrastruktury krytycznej oraz naruszeń przestrzeni powietrznej.
W liście wskazano, że niektóre drony w ostatnich miesiącach wlatywały na terytoria państw regionu z ładunkami wybuchowymi, a incydenty zdarzały się nawet w pobliżu terenów cywilnych, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców.
Wymienione państwa zwróciły w liście uwagę, że dotychczasowe wsparcie KE pozwoliło na wzmocnienie ochrony granic, poprawę zarządzania migracją, zwiększenie zdolności reagowania. Jednakże, ich zdaniem, obecna sytuacja wymaga dalszych inwestycji w systemy nadzoru powietrznego oraz zdolności dronowe i antydronowe.
Ministrowie zaznaczyli, że inwestycje w bezpieczeństwo w Europie Wschodniej mają nie tylko znaczenie narodowe, ale także wspólne dla całej Unii.
Sygnatariuszami listu są ministrowie spraw wewnętrznych: Estonii – Igor Taro, Finlandii – Mari Rantanen, Łotwy – Rihards Kozlovskis, Litwy – Vladislav Kondratovic oraz Polski – Marcin Kierwiński.
Wcześniej informacje na ten temat listu podał Reuters.
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował później, że obiekt ten to był rosyjski dron oraz podkreślił, że zdarzenie jest prowokacją Rosji, do której doszło w szczególnym momencie, kiedy trwają dyskusje o pokoju w Ukrainie.