Na ostatniej sesji komisji mieszanej Kongresu Deputowanych i Senatu ds. bezpieczeństwa narodowego, na temat zjawiska dezinformacji i tzw. fake newsów, Ballesteros powiedział, że "promują (one) i wykorzystują podziały do ingerencji, także w UE i innych krajach demokratycznych".
Według szefa DSN, najważniejszego organu wspomagającego pracę rządu Hiszpanii w sferze bezpieczeństwa, kampanie dezinformacyjne prowadzone z zewnątrz wykorzystują podziały wewnętrzne w kraju, chcąc go osłabiać i destabilizować.
Ballesteros nie wymienił państw powodujących te zagrożenia. Ale według dziennika "El Mundo" jest zrozumiałe, że chodzi o Rosję i Chiny, gdyż to właśnie stamtąd najczęściej prowadzone są nowe strategie ataków w tzw. szarej strefie w celu zaszkodzenia interesom narodowym.
Jednak - jak wskazała gazeta - zagrożenia płyną nie tylko z Rosji i Chin, gdyż w ostatnim czasie widoczne były podobne przykłady podczas kryzysu migracyjnego i dyplomatycznego z Marokiem, a oprócz państw, podobnie działają niektóre organizacje, np. Państwo Islamskie (IS).
Ekspert zauważył, że często nie wskazuje się źródła tych ataków ze względu na możliwość działań odwetowych, "chyba że zrobi to wiele państw równocześnie, np. UE".
Państwa stwarzające zagrożenia hybrydowe "stosują wiele instrumentów, w tym kampanie dezinformacyjne, i wykorzystują słabości państw demokratycznych - wskazał Ballesteros. - Bezpośrednim celem jest zwykle spowodowanie jakiegoś osłabienia w danym obszarze albo wpłynięcie na opinię publiczną np. przed wyborami".
Ballesteros powołał się na przykład wyborów prezydenckich w USA w 2016 r., które przegrała Hillary Clinton - jak to ujął - "w cieniu pomocy rosyjskiej dla Donalda Trumpa", czy na przykład użycia danych, aby wpłynąć na referendum w sprawie brexitu.
Według dyrektora, UE jest pionierem w walce z dezinformacją i przyczyniła się do rozwinięcia działań w tym obszarze ze strony krajów członkowskich. Przypomniał, że dzięki polityce Brukseli hiszpański rząd utworzył komisję ds. walki z dezinformacją w celu wykrywania prób destabilizacji kraju czy wpłynięcia na opinię publiczną.
Ballesteros apelował do Hiszpanów, by czerpali wiedzę z rzetelnych dziennikarskich źródeł, a nie z mediów społecznościowych nienależących do środków masowego przekazu.
W odpowiedzi na jego słowa w komisji prawicowo-populistyczna partia Vox przypisała strategię dezinformowania premierowi socjalistycznego rządu Pedro Sanchezowi, nazywając go "głównym źródłem takich wiadomości". Według Vox "obywatele uciekli do mediów społecznościowych z powodu manipulacji dziennikarskich".
Radykalnie lewicowe ugrupowanie Podemos zwróciło uwagę na "powiązania MSW z niektórymi dziennikarzami" w kontekście dezinformacji.
Przewodniczący komisji mieszanej z ramienia centroprawicowej Partii Ludowej (PP) Carlos Aragones przypomniał, że celem wystąpienia jest przedstawienie dezinformacji jako zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, a nie dywagowanie na temat rzekomego kontrolowania dziennikarzy w kraju.
Rząd Sancheza utworzył w listopadzie ubiegłego roku stałą komisję ds. zwalczania dezinformacji w środkach masowego przekazu. Wobec oskarżeń ze strony partii prawicowych o chęć inwigilowania dziennikarzy szef gabinetu premiera Ivan Redondo zapewnił wtedy, że komisja "ma na celu monitorowanie ingerencji zewnętrznych, a nie cenzurowanie mediów krajowych".