Prezydent Duda rozmawiał z prezydentem USA w poniedziałek w czasie szczytu NATO w Brukseli. Później Duda powiedział m.in., że "prezydent USA bardzo wyraźnie podkreślił, że bezpieczeństwo Europy Środkowo-Wschodniej, w tym bezpieczeństwo Polski, leży mu bardzo na sercu".
Zapytaliśmy profesora Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego - politologa Uniwersytetu Łódzkiego - o to, jak ocenia te słowa, zważywszy na to, że Joe Biden wycofał się z amerykańskich sankcji na gazociąg Nord Stream 2, stanowiący poważne zagrożenie dla Europy Środkowo-Wschodniej.
- Myślę, że trzeba to traktować jako rutynowy zwrot dyplomatyczny. Trudno oczekiwać, żeby deklarował coś odwrotnego - mówi nam politolog.
- Minister Zbigniew Rau zwrócił uwagę, że administracja Bidena tak jest zaaferowana przygotowaniami do spotkania z Putinem, że zaniedbała dużo konsultacji - stwierdził.
Profesor Żurawski vel Grajewski zwrócił uwagę, że Joe Biden nie przeprowadził konsultacji także z państwem najbardziej zagrożonym Nord Stream 2, Ukrainą. - Ona będzie poinformowana post factum o przyjętych postanowieniach, a nie konsultowana przed tym spotykaniem - zauważył. - To wszystko tworzy nam obraz niepodkreślający wiarygodności tych słów, które przedstawił nam prezydent Andrzej Duda - dodał.
- To oczywiście nie jest tak, że dla Stanów Zjednoczonych jest obojętne, co wydarzy w naszym regionie, ale ich gra policzona jest na osadzenie Niemiec jako głównych odpowiedzialnych za stabilizację Europy Środkowo-Wschodniej przy założeniu, że da się wyhamować ekspansjonizm Rosji poprzez zaspokojenie niektórych jej interesów. Teraz będzie zapewne trwało badanie, jaką cenę trzeba zapłacić za spokój ze strony Rosji. Moim zdaniem takiej ceny nie ma. Rosja, dostawszy jakieś koncesje, będzie szukała następnych łupów
– podsumowuje profesor Żurawski vel Grajewski