Według dziennikarzy relacjonujących inaugurację prezydencji z Lubljany do pierwszego incydentu doszło na spotkaniu roboczym premiera Jansy z unijnymi komisarzami, którzy gremialnie przyjechali do słoweńskiej stolicy.
Odpowiadając na pytania, dlaczego Słowenia zwleka z oddelegowaniem swoich przedstawicieli do Prokuratury Europejskiej (EPPO - European Public Prosecutor’s Office), szef rządu miał wskazywać na liczne problemy w wymiarze sprawiedliwości swojego kraju, zwłaszcza z "komunistycznymi sędziami". Pokazał uczestnikom spotkania zdjęcia, które miały dokumentować kontakty towarzyskie sędziów z opozycyjnymi politykami partii Socjaldemokraci (SD).
Oburzony wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans (którego macierzysta holenderska Partia Pracy współtworzy jedną frakcję ze słoweńską SD w Parlamencie Europejskim) odmówił pozowania do wspólnego "rodzinnego" zdjęcia.
#PressConference | PM @JJansaSDS emphasized @EU_Commission good response to #COVID19 & stated:
— EU2021SI (@EU2021SI) July 1, 2021
"It is crucial that recovery is also linked to the green & digital transition, so that we achieve more in the long term and improve our global competitiveness." #DigitalTransformation pic.twitter.com/EcWJlDEUhd
Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen w kuluarowych rozmowach miała przekonywać, że "sędziowie mają prawo do biografii" i że należy ich traktować z szacunkiem, nawet jeśli mają inne poglądy polityczne.
Slovenia is taking the helm of Europe’s leadership at a turning point for our Union.
— Ursula von der Leyen (@vonderleyen) July 1, 2021
Our priority: a swift recovery.
For this, I count on @EU2021SI’s support to approve as many #NextGenerationEU national recovery plans as possible before the summer break https://t.co/qGPUyAzntw
Podczas późniejszej wspólnej konferencji prasowej Jansa i von der Leyen (których partie - SDS i CDU - również tworzą jedną frakcję w PE) zachowywali się z widoczną rezerwą wobec siebie.
Szefowa Komisji nie odniosła się wprost do incydentu z "komunistycznymi sędziami", ale mówiła o potrzebie przestrzegania praworządności i niezależności sędziów.
Premier - nazywany zarówno przez przeciwników jak i zwolenników "słoweńskim Trumpem" - nie pozostał jej dłużny, stwierdzając, że "jeśli ktoś myśli, że UE składająca się z 27 państw członkowskich stanie się w ciągu kilku lat lub dekad tyglem, w którym wszyscy mają takie samo zdanie, to powinien pomyśleć jeszcze raz".