W ocenie blogera, wpuszczenie Wyrwała na Ukrainę jest niedopuszczalne. Sam dziennikarz poinformował, że przyjechał do Kijowa, by „nadawać z Ukrainy obrazki z przygotowań do tego, co mamy nadzieję, że nie nadejdzie”.
Bloger przypomniał o kontrowersyjnym wywiadzie, który Wyrwal przeprowadził z prorosyjskim politykiem Denisem Puszylinem, byłym premierem samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Wywiad zniknął ze strony onet.pl po około 20 godzinach a wtedy w Rosji zaczęto mówić o "braku wolności słowa" w Polsce.
„A teraz Marcin chodzi swobodnie po Kijowie. I w Kijowie nikt nie ma o to do obywatela Polski pretensji. Chłopcy i dziewczęta, nie pomyliło się wam coś? To może warto oficjalnie zaprosić samego (Dmitrija) Kisielowa (czołowy propagandysta zwany „ustami Putina”) No a co? Niech pokaże Rosjanom, jak to w Kijowie hajlują na każdym rogu”
- czytamy na blogu.
O ostrzeżeniu przed dziennikarzem Onetu mówił dziś w programie "#Jedziemy" w TVP Info Michał Rachoń.
Ostrzeżenie przed pracownikiem Onetu @Wyrwal na ukraińskim blogu#wieszwięcej #Jedziemy
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) February 9, 2022
Zobacz więcej: https://t.co/2LlUbcbJYY pic.twitter.com/HzsPY9XK5p
Marcin Wyrwał ma na swoim koncie wiele dziwnych artykułów, w tym wywiad z liderem proputinowskiej Falangi Bartoszem Bekierem, w którym współpracujący niegdyś z prokremlowską partią Zmiana mężczyzna straszył Polaków.
Wyrwał był też jednym z autorów głośnego reportażu Onetu, w którym widać jak dzieci nielegalnych imigrantów, przebywające w Michałowie podchodzą do słodyczy, specjalnie rzucanych im zza krat. Publikował też teksty broniące fundacji "Otwarty Dialog".