Ukraińscy żołnierze otrzymali mnóstwo broni od krajów zachodnich. O tym, jak biegle ta armia posługuje się nowym sprzętem, niech świadczy fakt, że w wojnie z Rosją nie straciła ona ani jednego (!) z dostarczonych systemów HIMARS. - Szybko i efektywnie nauczyliśmy się korzystać z tej amerykańskiej broni - oznajmił dowódca zgrupowania Południe ukraińskich sił zbrojnych generał Andrij Kowalczuk.
Jak podkreślił dowódca, nawet Amerykanie są zaskoczeni faktem, jak szybko ukraińscy żołnierze nauczyli się korzystać z nowej broni.
- Każda wystrzelona z nich rakieta trafia w cel, niszczy most lub magazyn amunicji o wartości wielokrotnie przewyższającej koszt pojedynczego pocisku. Nasi sojusznicy również dostrzegli wyjątkową efektywność, demonstrowaną przez Ukraińców podczas posługiwania się HIMARS-ami
- dodał Kowalczuk, cytowany przez agencję Ukrinform. Jak poinformował generał, władze w Kijowie zdołały dotychczas zmobilizować około 500 tys. ludzi na wojnę z Rosją, lecz w razie potrzeby możliwe jest powołanie pod broń jeszcze pół miliona obywateli.
Ukraińskie ministerstwo obrony oświadczyło, że ostatnie cztery wyrzutnie HIMARS dotarły już na Ukrainę, co zwiększyło ich liczbę na froncie do szesnastu. 25 lipca szef tego resortu Ołeksij Reznikow powiadomił, że dzięki amerykańskim systemom artyleryjskim zniszczono już 50 magazynów amunicji wroga.
Doradca ukraińskiego prezydenta Mychajło Podolak poinformował, że przekazanie Kijowowi wyrzutni HIMARS radykalnie zmieniło sytuację na polu walki, ponieważ doprowadziło do pięcio- lub nawet sześciokrotnego zmniejszenia częstotliwości rosyjskich ostrzałów. Niemniej, w ocenie Reznikowa, aby powstrzymać siły rosyjskie Ukraina potrzebuje około 50 HIMARS-ów, natomiast do przeprowadzenia skutecznej kontrofensywy - około 100.