Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Nie mają transportu? Tak naprawdę boją się walczyć z Ukrainą. Rosyjscy żołnierze nie chcą opuścić Kazachstanu

Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) podał, że rosyjscy żołnierze nie chcą opuszczać kontyngentu w Kazachstanie. Nie chcą wracać do ojczyzny w obawie, że zostaną wysłani na wojnę z Ukrainą. "Wcześniej Kreml przerzucił już na front niemal wszystkie swoje siły stacjonujące w Armenii i Tadżykistanie" - dodano.

Autor:

Formalnym powodem odmowy ze strony żołnierzy przebywających w Kazachstanie jest brak specjalnego transportu lotniczego, który został w pełni zaangażowany na Ukrainie

- oznajmił ukraiński wywiad wojskowy na swojej stronie internetowej.

Jak powiadomiła ukraińska służba, władze Rosji nie rezygnują jednak z planów całkowitego wycofania swoich sił z Kazachstanu. W misji w tym kraju uczestniczy obecnie około tysiąca "w pełni uzbrojonych i wyposażonych" wojskowych, rozmieszczonych w pobliżu obiektów infrastruktury krytycznej, takich jak lotniska, poligony, magazyny ropy naftowej czy zarządzany przez Moskwę kosmodrom Bajkonur.

Na prośbę prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa 6 stycznia do tego kraju przybył ponad dwutysięczny kontyngent wojsk Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB), składający się głównie z żołnierzy rosyjskich, ale także armeńskich, białoruskich, kirgiskich i tadżyckich. Ich zadaniem była ochrona kluczowych obiektów administracyjnych i wojskowych po masowych wystąpieniach społecznych, które rozpoczęły się 2 stycznia. Część zagranicznych wojsk opuściła kraj 19 stycznia.

Kazachstan jest jednym z najbliższych sojuszników Rosji, a także członkiem głównych prorosyjskich struktur integracyjnych - Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej i ODKB. Od 24 lutego, czyli początku inwazji Kremla na Ukrainę, rząd Kazachstanu stara się jednak dystansować wobec Moskwy, zachowując neutralną postawę w obliczu rosyjskiej inwazji.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej