Do 24 lutego sport pełnił na Ukrainie nie tylko rolę podniesienia morale, ale również stawał się przyczyną podziałów w społeczeństwie ze względu na postawę względem agresywnej od 2014 roku Rosji (to wtedy doszło do pierwszej agresji). Mimo napięć, niektórzy sportowcy mówili o "jednym narodzie", a nawet zamieszczali na swoich stronach... filmy z rosyjskimi żołnierzami. Odpowiedź na krytykę prawie zawsze była taka sama: oddzielmy sport od polityki.
Ale wojna zmieniła wszystko w jednej chwili. Teraz zauważa się tych, którzy zawsze wyróżniali się patriotyczną postawą. Tak jak Siergiej Stachowski, ukraiński tenisista, który w 2014 roku odmówił rozmów z rosyjskimi dziennikarzami z powodu ich kłamstw na temat sytuacji na Krymie i w Donbasie. Sam odwiedził Donbas, wspierał ukraińską armię i krytykował kolegów sportowców za ich "udawaną apolityczność".
W styczniu 2022 r. Stachowski ogłosił zakończenie sportowej kariery i planował skoncentrować się na biznesie winiarskim. Jednak z początkiem wojny znalazł się w szeregach obrony terytorialnej Kijowa. Zaciągnął się do niej sam, bez wahania. Ukraińska Prawda spotkała się ze Stachowskim w centrum Kijowa, aby wypytać o motywy, refleksje i poglądy na wydarzenia na Ukrainie.
- 24 lutego wraz z żoną i dziećmi byliśmy na wakacjach w Dubaju. Miałem wakacje przed ekstremalnie trudnym rokiem, ponieważ nagromadziło się wiele ciekawych projektów - mówi Stachowski. Kiedy usłyszał, że jest wojna, wrócił na Ukrainę.
- Nie było czegoś takiego jak strach. Zrozumiałem, że muszę jechać, bo jeśli nie pojadę i powiedzmy, że zniszczą Ukrainę, to co mam powiedzieć moim dzieciom? Czułbym się źle
- wskazuje.
Do obrony terytorialnej zgłosił się jednak wcześniej.
- Zgłosiłem się do obrony 12 lutego. Szczerze, nie dlatego, że spodziewałem się wojny. Ale zdałem sobie sprawę, że po pierwsze, im bardziej zmotywowani ludzie się zarejestrują, tym więcej będzie bezpośredniej wiadomości dla Rosjan, że ludzie tutaj będą się bronić
- wyjaśnił.
Jak podkreśla, w obronie terytorialnej jest wielu patriotów. - Ale jestem pewien, że pojawienie się sławnych ludzi w obronie podnosi na duchu - mówi. Pytany o motywy swoich działań, odpowiada bez wahania:
Jeśli Ukraina nie będzie istnieć, będę osobą bez państwa. Nie wiem, co może zrobić osoba bez państwa. Nie chcę taki być i dlatego tu jestem.