Napięcie na linii Waszyngton-Teheran ponownie sięgnęło zenitu. W niedzielę prezydent Donald Trump otwarcie zagroził Iranowi zniszczeniem, jeśli reżim zdecyduje się na ponowne zamknięcie cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku dla światowego handlu ropą naftową. Amerykański przywódca dał jasno do zrozumienia, że w przypadku fiaska trwających 60-dniowych negocjacji nad końcowym porozumieniem, USA są gotowe samodzielnie „przejąć” cieśninę i rozpocząć pobieranie opłat od przepływających statków.
Kulisy stanowczego stanowiska Białego Domu ujawnił główny korespondent zagraniczny stacji Fox News, Trey Yingst. W rozmowie z dziennikarzem Trump oświadczył, że ostrzegł bezpośrednio irańskie kierownictwo przed zamknięciem cieśniny. Prezydent USA zagroził bez ogródek, że „rozwali ich kraj w cholerę”.
Wypowiedzi cytowane przez amerykańskie media nie pozostawiają złudzeń co do determinacji administracji Trumpa. - Zamknijcie ją, a nie będziecie mieli kraju. Nie wrócicie nawet do swojego j... kraju - powiedział prezydent USA. Co więcej, Trump zasugerował, że Stany Zjednoczone mogłyby pełnić rolę gwaranta bezpieczeństwa w regionie. Na platformie Truth Social napisał:
Teheran bagatelizuje groźby i zrywa rozmowy
Strona irańska początkowo próbowała zbagatelizować stanowcze deklaracje płynące z Waszyngtonu. Rzecznik irańskiej parlamentarnej komisji bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej Ebrahim Rezaei określił słowa amerykańskiego prezydenta mianem „pustego blefu”. Na platformie X irański polityk napisał, że „tylko głupiec mógłby wygłaszać tak zupełnie puste twierdzenia”, dodając, iż „termin przydatności tych blefów wygasł”.
Rezaei posunął się również do bezpośrednich prowokacji, nawiązując do trwającego konfliktu zbrojnego. „Gdybyś miał odwagę, przejąłbyś kontrolę nad cieśniną Ormuz - choćby na chwilę - w ciągu ponad 100 dni wojny. Chciałeś, ale nie mogłeś” - skonkludował rzecznik. Wtórował mu szef irańskiego parlamentu i główny negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf, który oświadczył, że Teheran nie traktuje gróźb Amerykanów poważnie, a irańskie siły zbrojne „są gotowe im odpowiedzieć w inny sposób”.
Mimo prób zachowania twarzy przez irańskich oficjeli, słowa Trumpa wywołały polityczne trzęsienie ziemi podczas rozmów w szwajcarskim kurorcie Buergenstock. Jak donoszą media, w tym stacja CNN oraz brytyjski „The Telegraph”, twarda postawa prezydenta USA doprowadziła do impasu w dopiero co zaczętych rozmowach. Oburzeni członkowie irańskiej delegacji odmówili wspólnych zdjęć z Amerykanami i demonstracyjnie opuścili negocjacje, domagając się oficjalnych przeprosin od Donalda Trumpa oraz wycofania sił izraelskich z południowego Libanu.
Sytuacja na szlaku i amerykańska delegacja
Tymczasem sytuacja na samym akwenie pozostaje napięta, choć amerykańskie wojsko zapewnia o utrzymaniu swobody żeglugi. Iran ogłosił w sobotę zamknięcie cieśniny w reakcji na walki Izraela z Hezbollahem w Libanie. Mimo to, amerykańskie wojsko utrzymuje, że cieśnina pozostaje otwarta.
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) szacuje liczbę statków, które pokonały szlak w sobotę, na co najmniej 55.
Wysiłki dyplomatyczne w Szwajcarii, w których rolę mediatorów pełnią Pakistan i Katar, miały na celu wypracowanie ostatecznego porozumienia. W skład amerykańskiej delegacji weszli najbliżscy współpracownicy prezydenta: wiceprezydent J.D. Vance oraz wysłannicy – Steve Witkoff i Jared Kushner. Wiceprezydent Vance stanowczo wykluczył, by ewentualne porozumienie umożliwiało Iranowi pobieranie opłat od statków, podkreślając, że rozmowy z udziałem państw Zatoki Perskiej mają dotyczyć wyłącznie bezpieczeństwa żeglugi.