Poniedziałkowa demonstracja w Sofii była drugą w ciągu ostatnich trzech dni. W sobotę w proteście, który przebiegał spokojnie, wzięło udział ponad 1,5 tys. osób. W poniedziałek do manifestacji przyłączyli się przedstawiciele pozaparlamentarnej partii Odrodzenia.
Demonstracje zorganizował komitet z miasta Pernik, położonego ok. 20 km na zachód od Sofii, w którym od ponad dwóch miesięcy obowiązują drastyczne ograniczenia w dostępności wody dla mieszkańców. Protestujący początkowo domagali się dymisji minister rozwoju regionalnego Petji Awramowej. Ale później ich żądania rozszerzyły się do dymisji całego rządu.
Zdaniem protestujących władze nie zareagowały w porę na sygnały, że miastu zagraża kryzys, i zajęły się sprawą zdecydowanie za późno.
Z powodu braku wody w Perniku i kilkunastu okolicznych wsiach zdymisjonowano ministra środowiska naturalnego i zasobów wodnych Neno Dimowa. Od dwóch tygodni jest on w areszcie. W poniedziałek zatrzymano również szefa przedsiębiorstwa wodociągowego w Perniku Iwana Witanowa i b. pełniącą obowiązki mera miasta Sewdelinę Kowaczewą. Zarzuca im się umyślną niegospodarność.
Wcześniej premier zwolnił kierowniczkę administracji regionalnej Irenę Sokołową.
W ramach rozwiązania kryzysu wodnego rząd zaproponował budowę nitki wodociągowej łączącej zbiornik retencyjny Pernika z sofijską siecią i przeprowadzenie wody z gór Riła na południowym zachodzie. Inwestycja - zdaniem gabinetu - powinna być gotowa za 45 dni. Zdaniem ekspertów nie zostanie w tym czasie zrealizowana. Pojawiają się też obawy, że odprowadzenie wody z Sofii może spowodować problemy z jej dostępnością w stolicy kraju.