Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Sceny rodem z filmu. Dziesięciogodzinny szturm domu rosyjskiego emeryta

W Mytiszczach pod Moskwą emeryt ostrzelał dziś funkcjonariuszy policji, którzy przyszli do jego domu z rewizją. Próba zatrzymania 61-latka przerodziła się w dziesięciogodzinny szturm. W budynku wybuchł pożar i nie jest wykluczone, że sprawca zginął w ogniu.

Do strzelaniny doszło około południa czasu polskiego, gdy policja przyjechała do prywatnego domu, by sprawdzić doniesienia, że właściciel zamieszany jest w nielegalny handel bronią. Mężczyzna otworzył ogień i rzucił granaty w kierunku policjantów. Początkowo wziął swoich krewnych jako zakładników, ale potem ich wypuścił.

Konfrontacja trwała kilka godzin. Dom otoczyli funkcjonariusze gwardii narodowej (Rosgwardii) i Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Najpierw pojawiły się doniesienia, że siły te użyły podczas szturmu granatnika. Potem agencja TASS zdementowała tę informację i podała, że były to granaty hukowe.

Później w budynku pojawił się silny pożar. Nie jest wykluczone, że celowo wywołał go osaczony właściciel domu. Agencja RIA Nowosti podała, powołując się na źródła w organach ochrony prawa, że mężczyzna mógł ukryć się na poddaszu domu i zginąć w ogniu. Przypuszcza się, że napastnikiem jest 61-letni były przedsiębiorca Władimir Bardanow.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

NAJNOWSZE Świat