Do Polski i na całą wschodnią flankę NATO trafiają kolejni amerykańscy żołnierze, a Waszyngton zaczyna prowadzić coraz bardziej zdecydowaną politykę przeciwko zapędom prezydenta Rosji, Władimira Putina.
- USA dokonują korekty kursu. Pytanie, czy i jak głębokiej. Testem będzie rozstrzygnięcie w sprawie gazociągu Nord Stream i wymuszenie na Niemcach zatrzymania tego projektu - powiedział w programie Michała Rachonia "#Jedziemy" europoseł Jacek-Saryusz-Wolski.
Jego zdaniem, sankcje, jakie Zachód planuje nałożyć na Rosję, powinny zostać uruchomione przed kolejną inwazją Putina na Ukrainę, ponieważ uruchomione po wkroczeniu wojsk "mogą być bardzo dotkliwe, ale nie odwrócą stanu rzeczy".
Saryusz-Wolski pytany był również o słowa Roberta Habecka, ministra gospodarki Niemiec z ramienia Zielonych, który ostrzegł przed konsekwencjami uruchomienia NS2. - Z geopolitycznego punktu widzenia ten rurociąg nie tylko pogłębia zależność od rosyjskiego gazu, lecz także koncentruje się na trasie dostaw, która jest podatna na zagrożenia - mówił Habeck. Przyznał, że Niemcy muszą lepiej zabezpieczyć się energetycznie, by nie stać się "pionkiem w grze".
Czytaj więcej: Niemcy się budzą
Europoseł PiS przyznał, że "nie bardzo wierzy w zapewnienia, że tym razem na stole jest Nord Stream 2".
- Gdybym był Putinem, przejąłbym się, gdyby mówił to Scholz [Olaf, kanclerz Niemiec], a nie Habeck. Zieloni mają swoistą licencję w tej koalicji, są dobrym policjantem, mówią na tle SPD i kanclerza rzeczy lepsze, ale to nie oni wyznaczają politykę, ale SPD z Gerhardem Schroederem w tle
- powiedział.
Dodał, że także w Brukseli pojawiają się opinie, że to USA rozdają karty w grze z Rosją, niezależnie od tego, co próbowałaby robić Unia Europejska.