W środę na Ukrainie świętowano - ustanowiony przed kilkoma dniami przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego - Dzień Zjednoczenia. Prezydent wezwał Ukraińców do wywieszania ukraińskich flag i śpiewania hymnu narodowego w Dzień Zjednoczenia Ukraińców. Tysiące osób zjawiło się także w centrum Kijowa, na słynnym Majdanie, gdzie był także poseł do Wierchownej Rady, Ołeksandr Sanczenko, z którym rozmawiał Michał Rachoń.
- Pokazujemy światu, że jesteśmy zjednoczeni i możemy poradzić sobie ze wszystkimi przeciwnościami. Pokazujemy Rosji, że jesteśmy gotowi na wszystko, jesteśmy gotowi na inwazję, na atak. My na Ukrainie nie chcemy wojny, jesteśmy pokojowo nastawieni, chcemy przeżyć swoje dni spokojnie, ale nie boimy się, jesteśmy gotowi na wszystko, co się wydarzy
- mówił parlamentarzysta.
Sanczenko przyznał, że w porównaniu z rokiem 2014 i wybuchem wojny w Donbasie, armia ukraińska jest potężniejsza, "rozumie, jak działa wojna" i coraz więcej ludzi rozumie, jak bronić terytorium Ukrainy.
- Nie sądzę, by mogło powtórzyć się to, co wydarzyło się w Doniecku i Ługańsku - dodał.
Wspominając wydarzenia sprzed lat z Majdanu, Ołeksandr Sanczenko stwierdził, że "Majdan był furtką do europejskiej przyszłości Ukrainy". - Walczyliśmy o naszą przyszłość, o przyszłość Ukrainy w Europie, za lepsze życie, za dobrobyt, za lepszy system wartości - mówił.
Pytany, co odpowiedziałby władzom Kremla, ukraiński poseł odparł krótko:
- Będzie was bardzo dużo kosztować, jeśli chcecie najechać na Ukrainę.