Dzisiejsze mega-korporacje są najpotężniejszymi firmami w historii i wiele z nich dysponuje siłą i majątkiem porównywalnym z niektórymi państwami. Budzi to coraz większy niepokój polityków, którzy boją się rywalizacji z nimi. Szczególnie silny jest on w USA, gdzie znajdują się siedziby wielu takich korporacji i gdzie mają one ogromny wpływ na politykę – chociażby poprzez przekazywanie ogromnych dotacji na kampanie wyborcze przychylnych sobie polityków.
Przedstawiona przez Hawleya Ustawa o Rozbijaniu Trustów w XXI Wieku ma na celu powstrzymanie dalszego ich rozrostu i walkę z praktykami monopolistycznymi. W tym celu wprowadzi na przykład limit kapitalizacji korporacji w wysokości 100 miliardów dolarów. Jeżeli kapitalizacja danej korporacji jest równa lub wyższa od tej kwoty, to nie będzie ona mogła kupować kolejnych firm i przeprowadzać fuzji z innymi firmami. Na chwilę obecną ten przepis dotknie ok. 150 firm, w tym Apple, Nike, czy McDonalds.
„Jeżeli pozwolimy korporacjom na zebranie znaczącej siły ekonomicznej przez koncetracje rynkowe, to będą miały siłę polityczną i jej użyją” - powiedział dziennikarzom - „Widzimy rosnącą siłę polityczną nie tylko sektora technologicznego, chociaż to jest znaczące, ale także wszystkich innych”. Hawley przypomniał, że w sobotę doszło do wideokonferencji przedstawicieli ponad 100 korporacji podczas której zastanawiali się w jaki sposób mogą walczyć z wprowadzanymi przez Republikanów reformami mającymi uszczelnić system wyborczy.
„Ich wysiłki na rzecz wpłynięcia na lub wręcz powstrzymania reform wyborczych w niektórych stanach, to pokazuje bardzo znaczącą i rosnącą siłę polityczną którą mają mega-korporacje w tym kraju i której chcą dziś użyć”
- powiedział - „Dzisiaj chodzi o uczciwość wyborów, jutro to będzie co innego. Sensem jest to, że ich siła polityczna rośnie wraz z siłą ekonomiczną”.
Jego ustawa nie kończy się na wprowadzeniu limitu kapitalizacji. Jej kolejnym punktem jest na przykład danie Federalnej Komisji Handlu (FTC) prawa do wyznaczania „dominujących firm cyfrowych”. Uznane za nie firmy miałyby zakaz kupowania mniejszych firm, które mogłyby być dla nich kiedyś potencjalną konkurencją. Takie firmy nie mogłyby również promować własnych produktów w skryty sposób – na przykład Google nie mógłby faworyzować w wyszukiwaniach własnych recenzji np. restauracji w stosunku do recenzji konkurencyjnego Yelpa bez jasnego zaznaczenia, że portal z tymi recenzjami jest ich własnością.
„Celem jest zachęcenie do konkurencji i próba stworzenia miejsca dla nowych biznesów, nowych startupów, świeżej konkurencji”
- powiedział.
Ustawa Hawleya wprowadziłaby również reformy do antytrustowych ustaw Shermana i Claytona, które ułatwiłyby ich wykorzystywanie do rozbijania trustów i monopoli. Jedną z nich byłoby na przykład wprowadzenie zasady, że do postępowania antytrustowego wystarczy dowód na działania jakiejś firmy w sposób łamiący zasady wolnego rynku, co utrudni takim firmom wykorzystywanie kruczków prawnych i ekonomicznych. Inną reformą byłoby zastąpienie obecnego standardu oceny spraw antytrustowych nowym, który koncentrowałby się bardziej na ochronie konkurencji rynkowej w USA. Obecnie standard ten opiera się na dobrze klientów, ale zdaniem Hawleya, który jeszcze jako prokurator generalny Missouri prowadził sprawy antytrustowe przeciwko Facebookowi i Google, jest on niejasny i znacznie utrudnia takie postępowania.
Hawley cieszy się opinią jednego z najbardziej prawicowych i konserwatywnych senatorów w USA, ale wielu komentatorów zwraca uwagę, że jakby pod projektem jego ustawy był podpisany np. socjalista Bernie Sanders, to nikogo by to nie zdziwiło. Pokazuje to, że lęk przed dominacją korporacji nad rządami jest jest już w USA sprawą ponad politycznymi podziałami. W Senacie de facto jest już kilka projektów podobnych ustaw. Jeden z nich został przedstawiony przez senator Amy Klobuchar, która ideologicznie jest skrajnym przeciwieństwem Hawleya. Głównym elementem jej projektu jest to, że to korporacje musiałyby udowodnić, że zakup innych firm nie wpłynie negatywnie na konkurencję – a nie rząd, że wpłynie. Klobuchar powiedziała w marcu, że rozbicie potęgi korporacji interesuje obie partie a Hawley zadeklarował już, że w tym temacie jest skłonny z nią współpracować.