Jak informowaliśmy na portalu Niezalezna.pl, we wtorek prezydent Karol Nawrocki rozmawiał z prezydentem Finlandii Alexsandrem Stubbem. Rozmowa była elementem konsultacji poprzedzających spotkanie Nawrockiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Okazuje się, że już w tym tygodniu osobiście w Warszawie stawią się przywódcy innych państw regionu.
"W czwartek odbędzie się bardzo ważne, duże spotkanie. Przyjadą na zaproszenie pana prezydenta Karola Nawrockiego prezydent Litwy, prezydent Łotwy, prezydent Estonii i premier Danii. Nasi ważni sojusznicy w regionie, NATO-wscy"
– powiedział na antenie Polsat News szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, wcześniej informując, że w piątek polski prezydent porozmawia z prezydent Mołdawii.
Jak przekazał, czwartkowe rozmowy dotyczyć będą polityki wschodniej, polityki bezpieczeństwa, sytuacji na Ukrainie i konsultacji między USA i Ukrainą.
Pytany o to, czy spotkanie poskutkuje wypracowaniem wspólnej idei, z którą prezydent poleci do Stanów Zjednoczonych, odparł, że "wymiar bałtycki, północny będzie miał i już ma dla prezydenta duże znaczenie". - W ostatnich dwóch latach zmieniła się sytuacja. Szwecja i Finlandia weszły do NATO, więc Bałtyk jest też przedmiotem dyskusji o polityce bezpieczeństwa, a do tego Bałtyku ma dostęp Rosja - mówił.
"Rozmowa będzie o polityce bezpieczeństwa, o tym, co można powiedzieć w Stanach Zjednoczonych, jako wspólny głos, o co należy zabiegać podczas rozmowy w Waszyngtonie. Prezydent za parę dni leci do Waszyngtonu. Chce być głosem regionu, ale chce też najpierw wsłuchać się w ten region tak, aby móc, powiedzmy jako lider tego regionu, jechać z pewnym ustalonym stanowiskiem w sprawie Rosji. Wszyscy wiemy, jaką my prowadzimy politykę, ale wzmocniony głos na pewno jest ważny"
– powiedział.
Dodał, że dla USA Polska, jako lider regionu, była ważnym partnerem. - Polska jest silna w regionie i z tej siły chcemy korzystać - oznajmił.