Prawie wszyscy nowo mianowani szefowie władz wykonawczych w sudańskich prowincjach (wilajetach) to wojskowi - pisze w komentarzu Reuters. Zgodnie z wyliczeniami agencji AFP na czele regionalnych rządów stanęło 16 wojskowych i 2 przedstawicieli służby bezpieczeństwa.
Decyzja Baszira o wprowadzeniu na rok stanu wyjątkowego i odwołaniu władz wykonawczych na szczeblu centralnym oraz w regionach to konsekwencja antyprezydenckich protestów, które trwają w Sudanie od grudnia.
Organizatorzy tych demonstracji z Sudańskiej Federacji Związków Zawodowych Pracowników i Wolnych Zawodów, która koordynuje akcje protestacyjne, w oświadczeniu wydanym bezpośrednio po ogłoszeniu stanu wyjątkowego przez Baszira wezwali "społeczeństwo, aby kontynuowało protesty, aż nadrzędny cel rewolty, jakim jest odejście stojącego na czele piramidy władzy, zostanie osiągnięty". Również Krajowe Siły na rzecz Konsensusu - druga z organizacji opozycyjnych, która uczestniczy w protestach, wezwała do kontynuacji nieposłuszeństwa obywatelskiego.
W swym oświadczeniu o wprowadzeniu stanu wyjątkowego 75-letni prezydent Baszir zaznaczył, że "nowy rząd musi stawić czoła problemom gospodarczym i podjąć stosowne działania w tej właśnie sferze". W nowym rządzie na szczeblu centralnym i w prowincjach mieli dominować specjaliści i technokraci - jak obiecał.
Agencje zwracają uwagę na fakt, że w swym wystąpieniu telewizyjnym Baszir wezwał opozycję do podjęcia rozmów z władzami, aby "umożliwić proces pojednania narodowego, co ułatwi wspólne stawienie czoła wyzwaniom, jakie stoją przed krajem".
Wystąpienie Baszira zamiast uspokoić emocje społeczne, dodatkowo je rozpaliło. Demonstranci blokujący główne drogi zaczęli w odpowiedzi na nie palić opony i wznosić okrzyki "Wolność!"
Demonstracje w Sudanie rozpoczęły się 19 grudnia zeszłego roku, po tym jak w parlamencie część deputowanych opowiedziała się za zmianami w Konstytucji, które umożliwiłyby Omarowi Baszirowi ubieganie się o prezydenturę w trzeciej kadencji. Głosowanie w tej sprawie zostało na razie odroczone.
Iskrą, która roznieciła pożar i wywołała niezadowolenie społeczne, stała się coraz gorsza sytuacja ekonomiczna. Protestowano przeciwko rosnącym cenom, a także niedoborom żywności i paliw. Zaczęto żądać dymisji Baszira rządzącego krajem od 30 lat.
Przeciwko Baszirowi występują studenci, związki i stowarzyszenia zawodowe, a także składająca się z 22 partii liga. W lidze znalazło się wiele ugrupowań, które odeszły z koalicyjnego rządu w ostatnich tygodniach.
Omar Baszir sprawuje najwyższy urząd w Sudanie od 1989 r.