Dziś odbyło się posiedzenie Trybunału w sprawie złożonej przez niego skargi na zastosowanie tych przepisów.
W 2013 roku były trzykrotny szef rządu i magnat finansowy otrzymał wyrok 4 lat więzienia (z czego 3 lata podlegały amnestii) za oszustwa podatkowe w jego telewizji Mediaset. Na podstawie ustawy został pozbawiony mandatu senatora i otrzymał zakaz kandydowania w wyborach do 2019 roku.
Orzeczenie Trybunału w Strasburgu ma decydujące znaczenie dla politycznej przyszłości 81-letniego Berlusconiego, który chce startować w wyborach we Włoszech, planowanych na pierwszy kwartał przyszłego roku. Jednak, jak podkreślają media, na ostateczną decyzję lider Forza Italia może czekać nawet pół roku, co wynika z praktyki prac.
W czasie dwugodzinnej debaty w Trybunale w środę reprezentantka rządu Włoch Maria Giuliana Civinini argumentowała, że Rada Ministrów uszanowała „skrupulatnie” Konwencję Praw Człowieka i że w przypadku Berlusconiego nie doszło do jej naruszenia.
Decyzja o wygaszeniu mandatu senatora i uznaniu, że były premier nie może kandydować, nie była arbitralna i zapadła na zakończenie procedury, która uszanowała wszystkie jego prawa – zapewniała.
Prawnik Silvio Berlusconiego Edward Fitzgerald mówił zaś, że ustawa, którą zastosowano wobec Berlusconiego, dotyczyła wydarzeń, do jakich doszło w okresie 1995-1998, a więc na 15 lat przed jej uchwaleniem. Obrona lidera Forza Italia utrzymywała, że przepisy te nie mogą działać wstecz.
Zanim Trybunał Praw Człowieka przystąpił do pracy nad skargą polityka, musiał rozstrzygnąć problem składu orzekającego. Z 17-osobowego składu wyłączono prezesa Trybunału Guido Raimondiego, bo został niegdyś zgłoszony do niego przez rząd Berlusconiego. Jego miejsce zajęła Ida Caracciolo, wskazana przez obecną Radę Ministrów.