Jak twierdzi rzecznik, którego wypowiedzi przytacza Deutsche Welle, "rozbite skarbonki i przewrócone, połamane świece zawsze były irytujące, ale od około 2015 roku mamy do czynienia z nasileniem tego zjawiska". Opowiedział agencji m.in. o odchodach w kropielnicach i konfesjonałach, oderwanych głowach figur Jezusa Chrystusa i świętach i podpaleniach ołtarzy. Kopp nie ma wątpliwości, iż są to celowe ataki na kościoły chrześcijańskie.
Kopp zaznacza, że w statystykach policyjnych takie przypadki były rejestrowane jako "uszkodzenie mienia". Podkreślił, że nie odzwierciedla to rzeczywistości, ponieważ dla członków wspólnoty są to zazwyczaj przypadki zranienia ich uczuć religijnych.
„Ma to szczególne znaczenie w przypadku zbezczeszczenia głównych elementów liturgicznych, takich jak ołtarz, tabernakulum, ambona lub chrzcielnica, oraz znieważenia figur Chrystusa i świętych”
– powiedział.
Rzecznik zaapelował do władz o dokładniejsze przyjrzenie się zjawisku.
"Nie do tyczy to tylko murów i kamieni"
Podobnie wypowiadają się przedstawiciele Kościoła Ewangelickiego w Niemczech. - Nie dotyczy to bowiem tylko murów i kamieni, ale przede wszystkim wiernych, którzy czują się tam bezpiecznie. Niszczy to również zaufanie, że miejsca otwarte dla wszystkich będą nadal szanowane - podkreślił rzecznik EKD.
Choć przyznaje, iż niszczenie świątyń to bolesny problem to nie uważa, aby zamykanie ich na czas, gdy nie odbywają się nabożeństwa było jego dobrym rozwiązaniem. - Są one miejscami azylu w momentach kryzysowych, miejscami pamięci kulturowej i współżycia społecznego - stwierdził.