Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Niedźwiedź w „przyjaznym” uścisku smoka. Wieczny junior partner z Moskwy

Ostatnia wizyta Władimira Putina w Pekinie musiała boleśnie uświadomić rosyjskim elitom, jak bardzo pogłębia się asymetria w relacjach Moskwy z Chinami. Tylko dzięki ChRL Rosja może wciąż prowadzić wojnę z Ukrainą, zaś Xi Jinping dyktuje warunki „przyjaźni bez granic”. Najlepszym przykładem są losy priorytetowego z punktu widzenia Kremla projektu gazociągu Siła Syberia-2. Zarazem widać, jak naiwni są ci amerykańscy urzędnicy, którym marzy się „odwrócony Kissinger”.

Wizyta Putina w Pekinie 20 maja, zaplanowana tuż po rozmowach prezydenta Trumpa na spotkanie z Xi Jinpingiem, nie pozostawiła wątpliwości co do stanu stosunków rosyjsko-chińskich. Rosja znalazła się w pułapce, będąc coraz mniej znaczącym partnerem. Brak porozumienia w sprawie projektu gazociągu Siła Syberii-2 to symbol szerszego problemu Moskwy: nawet w obliczu jednego z największych kryzysów energetycznych w historii świata Chiny mają inne opcje. Rosyjscy decydenci, desperacko poszukujący dochodów, takich możliwości nie mają. Chiny będą nadal sprzedawać Rosji wszystko, co jest potrzebne do wojny lub czego domagają się rosyjscy konsumenci, ale mają inne priorytety i silną pozycję negocjacyjną wobec rządu USA. W przeciwieństwie do Rosji.

Gospodarczy wasal Chin

Przywódcy Chin i Rosji podpisali wspólne oświadczenie w sprawie dalszego wzmacniania „kompleksowego partnerstwa i strategicznej współpracy” oraz kolejną deklarację promującą „wielobiegunowy porządek świata”, a także nadzorowali podpisanie co najmniej 20 dodatkowych umów dotyczących handlu, technologii i szerszej współpracy. Jednak im więcej dokumentów podpisuje się podczas szczytów między Putinem a jego chińskim odpowiednikiem, tym bardziej oczywiste staje się, że nie osiągnięto żadnych znaczących przełomów. Nie oznacza to jednak, że stosunki między Rosją a Chinami nie rozwijają się we wszystkich dziedzinach: handel między tymi dwoma krajami rośnie, a Moskwa jest coraz silniej związana z Pekinem.

Chińczycy mają coraz większą możliwość dyktowania, które projekty są dla nich interesujące, a które nie, oraz na jakich warunkach Chiny będą w nich uczestniczyć. Projekt Siła Syberii-2 jest tego dobitnym przykładem. Jeśli ktokolwiek w Moskwie sądził, że wojna USA z Iranem oraz blokada cieśniny Ormuz wzmocniły pozycję Rosji w negocjacjach z Chinami, wynik wizyty Putina powinien rozwiać te złudzenia.

Wojna z Iranem wzmogła obawy Pekinu dotyczące bezpieczeństwa energetycznego oraz niestabilności na światowych rynkach ropy i gazu. Moskwa starała się wykorzystać ten kryzys, aby argumentować, że dodatkowe dostawy energii lądowej z Rosji zmniejszyłyby zależność Chin od wrażliwych morskich szlaków transportowych. Rosja od lat naciskała na sfinalizowanie projektu gazociągu, który miałby transportować 50 mld m³ gazu rocznie z zachodniej Syberii – dokładniej ze złóż, które od dekad są połączone rurociągami z Europą – do Chin przez Mongolię. Jednak wspólne oświadczenie wydane po spotkaniu zawierało jedynie informację, że Putin i Xi „uzgodnili dalsze pogłębianie kompleksowych stosunków partnerskich w dziedzinie energii” oraz „pogłębianie wzajemnie korzystnej współpracy w obszarach ropy naftowej, gazu i węgla”. Brak postępów w sprawie rurociągu podkreśla zasadniczą nierównowagę w relacjach. Konflikt w Iranie skłonił Chiny do dodatkowych zakupów rosyjskiej ropy i LNG. Analitycy twierdzą jednak, że Pekin raczej nie podejmie pochopnej decyzji o budowie nowego, dużego rurociągu. Chiny od lat dążą do dywersyfikacji importu energii, jednocześnie zwiększając krajową produkcję ropy i gazu oraz szybko rozwijając sektory energii odnawialnej, takie jak energia słoneczna, wiatrowa i pojazdy elektryczne.

Chiny są obecnie największym partnerem handlowym Rosji. Chińskie firmy stały się również coraz ważniejszymi dostawcami dóbr konsumpcyjnych, sprzętu przemysłowego oraz technologii podwójnego zastosowania. Rosnąca zależność Rosji od chińskiego handlu, technologii i finansowania przekształciła to, co Kreml niegdyś określał jako partnerstwo równych sobie, w znacznie bardziej asymetryczną relację. Nie ulega wątpliwości, że ChRL zastąpiła Europę jako głównego nabywcę rosyjskich surowców. W 2025 roku 42,3 proc. rosyjskiego eksportu ropy naftowej, 33,7 proc. gazu przesyłanego rurociągami, 31,3 proc. LNG, 41,2 proc. węgla energetycznego, 60,2 proc. tarcicy oraz prawie 22 proc. produktów rolnych trafiło do Chin.

Udział Pekinu w całkowitym rosyjskim eksporcie osiągnął 29,8 proc. – poziom zbliżony do tego odnotowanego dla UE w latach 2003–2005. Znacznie ważniejsze jest to, że gospodarczy wasalizm Rosji wobec Chin kształtuje się nie wokół zależności eksportowej, ale wokół zależności importowej. W 2021 roku Chiny dostarczyły 22,3 proc. importowanych przez Rosję towarów, podczas gdy UE, Wielka Brytania i Szwajcaria łącznie ponad 34,2 proc.

Do końca 2025 roku sytuacja uległa odwróceniu: udział Chin wyniósł 37 proc., podczas gdy 12,7 proc. przypadło na Europejczyków. Co ważniejsze, Chiny stały się jedynym i niezastąpionym dostawcą towarów z zakresu zaawansowanych technologii. Ropę i produkty ropopochodne można sprzedawać do wielu krajów, ale import zaawansowanych technologii pochodzi obecnie wyłącznie z ChRL.

Antyzachodnia oś

Oś Pekin–Moskwa to coś więcej niż tymczasowy, taktyczny sojusz. Rosnące zbliżenie między Chinami a Rosją należy do najbardziej znaczących trendów geopolitycznych ostatniej dekady. Chociaż między tymi dwoma krajami pozostają różnice,pod każdym względem – gospodarczym, wojskowym, politycznym i retorycznym – ogólny kierunek zmierza raczej w stronę zbliżenia niż oddalenia. Stanowi to problem dla Stanów Zjednoczonych, które od czasów II wojny światowej nigdy nie musiały zmagać się z parą tak potężnych przeciwników. Na dodatek uzupełniających się w pewnym sensie, ponieważ Chiny są przede wszystkim potęgą gospodarczą (mimo rozbudowy potencjału militarnego), a Rosja przede wszystkim potęgą militarną, zwłaszcza w kwestii broni atomowej. Ostatni raz tak blisko Rosjanie i Chińczycy byli na początku lat 50. XX wieku. Dziś można mówić, że od czasów relacji Stalin–Mao nie było takiej chemii między przywódcami Pekinu i Moskwy, jak w przypadku Putina i Xi. Istnieje też wyraźnie doktrynalna więź: obsesja na punkcie utrzymania autorytarnych reżimów jak świat długi i szeroki, determinacja w przeciwstawianiu się liberalnej demokracji oraz przekonanie o upadku Ameryki. W 2022 roku, w przededniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Putin i Xi wydali wspólny komunikat, w którym potępili amerykańską „hegemonię” i zobowiązali się do „promowania wielobiegunowości”.

Jednak partnerstwo, które Putin i Xi okrzyknęli kiedyś jako „bez granic”, ma swoje granice. Jest to partnerstwo nierówne, biorąc pod uwagę, że gospodarka Chin jest prawie dziewięciokrotnie większa od rosyjskiej i znacznie bardziej zróżnicowana. Xi dąży do naginania porządku międzynarodowego na korzyść Chin; Putin chce go zburzyć. Chiny wypierają Rosję z Azji Środkowej. Niektórzy urzędnicy amerykańscy wciąż fantazjują, że Stany Zjednoczone mogą przeprowadzić manewr „odwróconego Kissingera” – odciągnąć Rosję od Chin w taki sam sposób, w jaki administracja Nixona położyła podwaliny pod normalizację stosunków z Chinami w celu zrównoważenia wpływów Związku Sowieckiego. W przeciwieństwie do lat 70. XX wieku dziś nie ma podziału, który można by wykorzystać.

Moskwa cieszy się wysokim stopniem autonomii politycznej względem Pekinu – który nie dyktuje Rosji agendy zagranicznej ani wewnętrznej – pozostając jednocześnie w pełni świadoma swojej głębokiej zależności gospodarczej i technologicznej. Ze swojej strony Pekin wspiera Rosję, ponieważ obecny układ mu odpowiada, podobnie jak każdy wynik wojny rozpoczętej przez Kreml. Chiny wywalczyły znaczne ustępstwa gospodarcze (na przykład rosyjski gaz jest sprzedawany na chińskim rynku za cenę około półtora razy niższą od ceny, jaką UE płaci za dostawy amerykańskie). Chociaż formalnie neutralny w konflikcie rosyjsko-ukraińskim Pekin zdobywa cenne dane z pola walki, skrupulatnie analizując działania sił rosyjskich. Pełni też Rosja funkcję niszczyciela starego porządku świata, co Chiny przyjmują z zadowoleniem, ale wolą nie robić tego kosztem własnego dobrobytu gospodarczego. Z tych powodów Chiny pozostaną sojusznikiem Moskwy. Chociaż wielu rosyjskich analityków obawia się potencjalnych roszczeń terytorialnych Chin, takie zagrożenie nie wydaje się realne w dającej się przewidzieć przyszłości. Rosyjskie zasoby i potencjał są tak łatwo dostępne dla Pekinu, że stosowanie przymusu byłoby zarówno bezproduktywne, jak i kosztowne.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat