Lider rosyjskiej opozycji przebywa obecnie w szpitalu Charite w Berlinie. Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy Nowiczok. Rosja twierdzi, że nie ma dowodów na otrucie Nawalnego.
Niemcy zwróciły się o pomoc do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) w zbadaniu domniemanego otrucia lidera antykremlowskiej opozycji toksycznym środkiem chemicznym - podała w oświadczeniu ta organizacja z siedzibą w Hadze.
"Sekretariat Techniczny OPCW otrzymał od RFN prośbę o pomoc techniczną", a eksperci organizacji "pobrali próbki biomedyczne od pana Nawalnego do analizy w laboratoriach OPCW" - przekazano.
We wtorek na Instagramie Nawalnego ukazało się jego zdjęcie ze szpitala.
"Cześć, tu Nawalny. Tęsknię za wami. Ciągle jeszcze niemal niczego nie potrafię, ale za to wczoraj zdołałem cały dzień oddychać samodzielnie. Zupełnie sam. Bez żadnej pomocy z zewnątrz, nie używałem nawet najzwyklejszego wentyla w gardle. Bardzo mi się to spodobało. To zadziwiający proces, przez wielu niedoceniany - polecam"
- głosi wpis.
Jest to pierwszy komentarz Nawalnego w mediach społecznościowych opublikowany od czasu, gdy padł on ofiarą otrucia.
Na fotografii na Instagramie widać Nawalnego siedzącego na łóżku szpitalnym, obok niego są jego żona Julia i syn Zachar.