W nocy z niedzieli na poniedziałek, białoruscy funkcjonariusze przetransportowali tysiące migrantów na granicę z Polską, gdzie mieli dokonać skoordynowanego ataku.
Od początku roku Straż Graniczna zanotowała blisko 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego prawie 4,4 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu. Z kolei od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy.
Za to wszystko bez wątpienia odpowiedzialność ponosi białoruski reżim. Dziś jednak Alaksandr Łukaszenka, jak gdyby nigdy nic, złożył Polakom życzenia z okazji Święta Niepodległości.
"Na przestrzeni wieków współpraca białoruska-polska nabierało dodatkowego znaczenia dzięki bezcennym połączeniom różnych relacji międzyludzkich"
– oświadczył Łukaszenka, cytowany przez służbę prasową. Życzenia, skierowane do "narodu Polski" polityk złożył w imieniu "miłującego pokój wieloetnicznego narodu Białorusi i swoim własnym".
Łukaszenka złożył życzenia narodowi Polski, pisząc o odwiecznych związkach pomiędzy naszymi narodami, wspólnocie wartości duchowych i kulturowych, dobrosąsiedzkich kontaktach.
Białoruski dyktator wyraził zarazem przekonanie, że mimo "politycznej koniunktury, brutalnych wyzwań i zagrożeń, poprzez otwartość i racjonalny dialog, nieuprzedzone spojrzenie na historię i współczesność nasze narody są w stanie wspólnie realizować pragmatyczne, jednoczące idee".
Dodał, że "jest przekonany, iż zasady nieingerencji w sprawy wewnętrzne, ważne projekty inwestycyjne, wspólna praca na arenie międzynarodowej na rzecz stabilności i bezpieczeństwa posłużą prawdziwemu wzmocnieniu niepodległości i suwerenności naszych krajów".
Polakom Łukaszenka życzy "solidarności, dobrobytu i pewności jutra". Zupełnie zapominając przy tym, że doprowadził do najpoważniejszej sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa w regionie w ostatnim czasie.