Zapytaliśmy doktora hab. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego o to, jak zmieni się geopolityka po tym, jak zakończy się wojna na Ukrainie wywołana przez Rosję, niezależnie od tego, jaki będzie jej wynik.
Konsolidacja i kompromitacja
Ekspert stwierdził, że „przede wszystkim nastąpiła wyraźna konsolidacja wschodniej flanki NATO”. - A także Unii Europejskiej, bo aż po neutralne Finlandię i Szwecję. Obserwujemy także powrót Stanów Zjednoczonych pod względem wojskowym do Europy Środkowo-Wschodniej i wzmocnienie tu obecności wojskowej - powiedział. - Widzimy także przełomowe zbliżenie mentalne polsko-ukraińskie - dodał.
- Z drugiej strony głęboką kompromitację Niemiec, jako państwa, które nie sprawdziło się w roli przywódcy Unii Europejskiej w obliczu zagrożenia rosyjskiego na Ukrainę. Zresztą podobnie z nieco mniejszym wskaźnikiem Francja
- zaznaczył.
Walka o przywództwo
Przemysław Żurawski vel Grajewski stwierdził, że w najbliższym czasie czeka nas walka o przywództwo w Unii Europejskiej. - Niemcy z Francją będą forsowały - pokazując na zagrożenie rosyjskie - koncepcje odejścia od zasady jednomyślności przy podejmowaniu decyzji o polityce zagranicznej Unii na rzecz zasady większościowej pod hasłem, że kryzysy wojskowe wymagają szybkich decyzji, a zatem nie można zużywać czasu na długie negocjacje - tłumaczył.
- To oczywiście oznacza w ramach systemu lizbońskiego miażdżącą przewagę państw ludnych - 84 milionowych Niemiec, 65 milionowej Francji, które byłyby w stanie przegłosować wszystkie państwa wschodniej części Unii Europejskiej i promować politykę szybkiego resetu z Rosją. Dlatego trzeba będzie im jak najszybciej wytykać realia i to, że jeszcze w czerwcu ubiegłego roku chcieli zaprosić Putina, a teraz blokują sankcje na Sbierbank i Gazprombank. Innymi słowy, nie nadają się na przywódców Unii Europejskiej
- dodał.
Porażka Rosji
Nasz rozmówca zwrócił także uwagę na deklaracje otwarcia drzwi UE i NATO dla Ukrainy będą miały ciąg dalszy. - Deklaracje oczywiście nie oznaczają, że to na pewno nastąpi, ale niewątpliwie nie ma możliwości do powrotu do sytuacji sprzed dwunastu dni
- ocenił.
- Uważam, że Rosja przegra tę wojnę, więc poniesie konsekwencje. Te konsekwencje minimalne to wycofanie się ze wszystkich okupowanych obszarów. Polska dyplomacja, a miejmy nadzieję także innych krajów wschodniej flanki i krajów anglosaskich powinny domagać się utrzymania sankcji, dopóki rosyjska zdolność imperialna nie zostanie złamana, a nie tylko powrót do statusu quo
- zaznaczył.
Żurawski vel Grajewski podkreślił, że mówiąc o okupowanych obszarach, nie ma na myśli tylko ukraińskich, wliczając Donbas i Krym, ale także: Osetię, Abchazję oraz Nadniestrze. - Wymagane powinny być także: ewakuowanie wojsk z Białorusi i demilitaryzacja Obwodu Kaliningradzkiego. Wtedy można zdejmować sankcje, chyba że Japonia upomni się o zwrot Kuryli, czego też bym nie wykluczył w przypadku głębokiej porażki Rosji - stwierdził.
- Jak dotąd widać, że armia rosyjska w znacznej mierze się skompromitowała i nic nie wskazuje na to, żeby ta kompromitacja została odrobiona. Wyobrażenie o tym, że w ciągu dwóch-trzech dni byłaby w stanie zająć Warszawę, skoro w ciągu dwunastu dni nie może zająć Kijowa, ewidentnie wskazuje na to, że tak nie będzie
- zakończył.