"Wróg zaminowuje budynki mieszkalne, szkoły, przedszkola, pobocza dróg lub pola" - powiedział Syniehubow.
Ujawnił też, że po wyzwoleniu mieszkańcy niektórych miejscowości opowiadali wojsku o nieludzkim traktowaniu ze strony rosyjskich żołnierzy.
"Na przykład we wsi Cyrkuny, ludzie siedzieli w piwnicach prawie półtora miesiąca bez wychodzenia. Pojawiali się na ulicy tylko po to, by znaleźć jedzenie, wodę lub poprosić o pomoc - wielu z nich zostało rannych podczas ostrzału. Okupanci albo oddawali strzały ostrzegawcze, albo od razu strzelali, żeby zabić. Miejscowi z radością i wdzięcznością witali naszych wyzwolicieli"
– powiedział gubernator obwodu charkowskiego.