Ks. Pawelec przypomniał, że pełnowymiarowa wojna, "walka Dawida z Goliatem", trwa już ponad osiem miesięcy.
I po tych ośmiu miesiącach, środowisko ukraińskie i my, którzy tam mieszkamy, jesteśmy jeszcze bardziej zintegrowani. Myślę, że każdy taki atak, także i te dzisiejsze na infrastrukturę krytyczną, to są momenty, które nam bardzo przeszkadzają funkcjonować i normalnie żyć, ale przez nie środowisko się jeszcze bardziej integruje
- powiedział duchowny.
To jest też taki znak dla tych, którzy chcieliby nas okupować, którzy chcieliby nas anektować dalej, kiedy widzą te swoje straty, kiedy widzą ogromną determinację narodu ukraińskiego. Myślę, że dla nich to też jest znak
- dodał.
A w kontekście dnia Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego muszę powiedzieć, że ten dzień na Ukrainie jest bardziej ważny dla Kościoła rzymskokatolickiego, chociaż w niektórych częściach Ukrainy również i grekokatolicy i prawosławni 1 listopada wspominają swoich zmarłych, chociaż nie jest to wpisane w ich bezpośredni liturgiczny kalendarz. Ale z tego względu, że przez wiele lat również różne narody współistnieją na Ukrainie, to też te dni są bardzo szczególne dla wiernych tych kościołów
mówił ks. Pawelec.
Ksiądz odniósł się również do informacji o liczbie dzieci ukraińskich, uprowadzonych przez Rosjan. Śledczy ustalili, że Rosjanie deportowali 9400 dzieci z terytorium Ukrainy.
Według duchownego, liczba ta jest bardzo zaniżona.
Myślę, że nawet jeżeli chodzi o Mariupol, to są ogromne ilości ludzi, dzieci i kobiet, które zostały wywiezione. Są w bardzo "spektakularny" sposób przygarniane, adoptowane, chociaż mają swoich rodziców, którzy nie zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Te dzieci zostały po prostu ukradzione, zostały wywiezione. To tylko pokazuje, że to są dwie różne cywilizacje
- podkreślił.
Ks. Pawelec zauważył, że dla cywilizacji europejskiej szacunek do praw człowieka i do praw dziecka, są bardzo szczególne.
My, jako naród polski, szczególnie doświadczyliśmy przez dziesiątki, setki lat, tego samego stylu, który teraz Rosja stosuje w stosunku do obywateli Ukrainy i myślę, że dla nas to nie jest nic szczególnego. My przeżywaliśmy deportacje, Te metody się wcale nie zmieniają. One są od 400 lat takie same, tylko świat idzie do przodu, świat się zmienia, cywilizuje
- podkreślił ksiądz.
W rzeczywistości "ruskiego miru" są zupełnie inne wartości, które są obce dla naszych europejskich wartości. Natomiast wielu europejskich przywódców w zderzeniu z ekonomią zapomina o wartościach prawdziwych, czyli równości, wolności. O tym często mówi też prezydent Zełenski w swoich wstąpieniach, że Ukraina już, przez osiem miesięcy udowodniła, że jest częścią wspólnoty europejskiej, dlatego, że te hasła, które są głoszone przez różne środowiska europejskie: wolność, równość, braterstwo, to Ukraińcy obmywają swoją krwią i udowadniają, że są już częścią tego środowiska europejskiego i nie chcą być częścią ruskiego miru
- dodał.