Przed wylotem do Kijowa Johnson przedstawił członkom rządu ocenę sytuacji. Powiedział, że sytuacja jest "głęboko niepokojąca i nic nie wskazuje na to, aby Rosja dążyła do deeskalacji, mając obecnie ponad 100 tys. żołnierzy zgromadzonych na granicy z Ukrainą". Dodał, że Wielka Brytania "prowadzi prace" w celu sfinalizowania pakietu sankcji, które mogłyby być zastosowane, gdyby Rosja dokonała inwazji.
W posiedzeniu gabinetu wziął udział nowy szef brytyjskich sił zbrojnych admirał Tony Radakin, który ostrzegł, że Rosja zgromadziła na granicy z Ukrainą siły większe niż kiedykolwiek wcześniej.
- Znaczna część rosyjskich sił lądowych została obecnie zgromadzona na zachodniej granicy, czemu towarzyszą operacje odstraszające, takie jak ćwiczenia wojskowe na skalę nigdy wcześniej niewidzianą. Wpisuje się to w schemat przymusu i zastraszania, którego celem jest podważenie wartości i zasad Zachodu
- powiedział Radakin.
W Kijowie Johnson ma spotkać się z prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zełenskim. Do Kijowa we wtorek poleciał również premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki.
Tymczasem rzecznik brytyjskiego premiera poinformował, że planowana na poniedziałek rozmowa telefoniczna Johnsona z prezydentem Rosji Władimirem Putinem odbędzie się w środę. Rozmowa została przełożona z powodu publikacji w poniedziałek konkluzji z raportu na temat imprez na Downing Street w czasie restrykcji covidowych i konieczności odniesienia się w Izbie Gmin do tego dokumentu.