Komentatorzy rozgłośni Cadena Ser stwierdzili, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom funkcjonariusze Mossos d'Esquadra nie zablokowali referendum, przyczyniając się do starć pomiędzy sympatykami nieuznawanego przez Madryt plebiscytu a hiszpańskimi siłami bezpieczeństwa.
- Gdyby Mossos d'Esquadra rzeczywiście wypełnili swoje obietnice i zamknęli przed szóstą rano wszystkie lokale wyborcze, to nie doszłoby do tych dramatycznych wydarzeń. Najważniejsze były pierwsze godziny po rozpoczęciu głosowania, podczas których katalońska policja nie zamknęła punktów wyborczych i nie skonfiskowała kart do głosowania - ocenili reporterzy hiszpańskiego radia.
W piątek Josep Lluis Trapero, szef katalońskiej policji, zapowiedział, że podlegli mu funkcjonariusze bez użycia siły zamkną w niedzielę rano obiekty, w których zaplanowano punkty wyborcze referendum niepodległościowego. Łącznie miało być ich ponad 2300.
Trapero zastrzegł, że policja nie będzie stosować jednak siły w sytuacji biernego nieposłuszeństwa obywateli.
W ocenie madryckiego dziennika “El Pais” zapowiedź Trapero o tym, że Mossos d'Esquadra nie użyją siły, była niczym zachęta do stawiania biernego oporu lokalnej policji w punktach wyborczych.
- Funkcjonariusze katalońskiej policji odwiedzający lokale wyborcze nie robili nic, aby je zamknąć. W wielu z nich byli witani oklaskami, a niektórzy zachęcali ich do udziału w głosowaniu - odnotowała madrycka gazeta.
Tymczasem stacja TVE24 wskazuje, że choć funkcjonariusze Mossos d'Esquadra zachowywali względną bierność wobec organizatorów głosowania, to do godzin popołudniowych udało im się zamknąć w całej Katalonii około 90 lokali wyborczych.
- Poza tym zgodnie z piątkową zapowiedzią wezwali na pomoc do zamykania punktów, w których odbywało się nielegalne referendum, hiszpańską policję oraz Gwardię Cywilną - odnotował kanał informacyjny hiszpańskiej telewizji publicznej.
Tymczasem jak ujawnił wychodzący w Katalonii dziennik “La Vanguardia”, informacja o współpracy Mossos d'Esquadra z hiszpańską policją i Gwardią Cywilną podczas plebiscytu jest nieprawdziwa.
- Według autonomicznego rządu Carlesa Puigdemonta katalońska policja nie prosiła hiszpańskich funkcjonariuszy o interwencję - napisała na swojej stronie internetowej barcelońska gazeta.