Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Świat

Były ambasador Litwy: Trump chce pokazać, że kontroluje sytuację

Zapraszając prezydenta Władimira Putina na Alaskę, czyli terytorium USA, prezydent Donald Trump chce pokazać, że to on kontroluje sytuację i jest gospodarzem - ocenił w czwartek były ambasador Litwy w Rosji Eitvydas Bajarunas. Jak dodał, oceniając miejsce spotkania, należy wziąć pod uwagę aspekt historyczny.

- Wybór Alaski na miejsce spotkania jest interesujący z kilku punktów widzenia - przyznał Bajarunas z waszyngtońskiego Centrum Analiz Polityki Europejskiej (CEPA).

Reklama

Po pierwsze, zazwyczaj negocjacje, zwłaszcza takie, w których między obiema stronami nie ma porozumienia i które spotykają się po długim czasie, odbywają się na terytorium neutralnym, takim jak np. Szwajcaria czy Dubaj.

"Więc to jest ciekawe, że Trump zaprosił Putina na amerykańskie terytorium. Z jednej strony można to interpretować jako znak, że to Trump ma kontrolę nad sytuacją. Jest gospodarzem, zapewnia miejsce spotkania"

– podkreślił ekspert.

Z drugiej strony należy wziąć pod uwagę aspekt historyczny - dodał podczas briefingu dla mediów. W rosyjskich mediach często wspomina się o sprzedaży Alaski, przedstawia się to jako część rosyjskich historycznych strat. - Teraz, gdy przegląda się rosyjskie media głównego nurtu, można przeczytać, że Putin udaje się do „rosyjskiej Ameryki” - zauważył. Media wybijają, że Putin jest zaproszony do USA i starają się zagrać tą kartą - ocenił Litwin.

Były ambasador podkreślił też, że Rosji bardzo zależy na tym, by pokazać, że oba kraje łączą pełnowartościowe stosunki, które obejmują m.in. kwestie energetyczne i arktyczne. - Więc w Rosji wybór Alaski na miejsce spotkania z tego względu też jest interpretowany jako sukces - dodał.

Bajarunas zwrócił uwagę, że po zaproszeniu Rosjan do Ameryki w przyszłości Amerykanie mogą zostać zaproszeni do Rosji w ramach odwzajemnienia wizyty. - Może to być Moskwa czy np. Władywostok. Ale dla wielu Europejczyków, krajów bałtyckich i wschodnioeuropejskich to, że prezydent USA zgodziłby się na wizytę w Rosji, to byłaby duża sprawa. Chyba że chodziłoby o podpisanie jakichś naprawdę ważnych dokumentów. Ale agresor otrzymujący wizytę państwową to w danym momencie byłoby zbyt wiele - ocenił ekspert CEPA.

Terytorium Alaski między 1799 i 1867 r. należało do Imperium Rosyjskiego, ale zostało sprzedane USA za 7,2 mln dolarów z powodu pustek w rosyjskim skarbcu po wojnie krymskiej.

Źródło: niezalezna.pl, PAP
Reklama