Putin na tronie bizantyjskich imperatorów. Obalony Janukowycz też tam był
Władimir Putin próbował „z pompą" wykorzystać wizytę w Grecji. Oczywiście, pod względem wizerunkowym.
Autor: oa
Putin odbył pierwszą w tym roku wizytę w kraju członkowskim Unii Europejskiej i NATO.
Pierwszego dnia, podczas wystąpienia na wspólnej konferencji z premierem Grecji Aleksisem Tsiprasem, Putin groził Rumunii i Polsce, że znajdą się na celowniku Rosji za rozmieszczenie na ich terenie elementów tarczy antyrakietowej.
- Jeżeli wczoraj w tych obszarach Rumunii [gdzie już powstały elementy tarczy] ludzie po prostu nie wiedzieli co to znaczy być na naszym celowniku, to dzisiaj jesteśmy zmuszeni przedsięwziąć pewne środki, by zapewnić sobie bezpieczeństwo. (…) Ta sama sytuacja dotyczy Polski – groził w piątek Putin.
Z kolei w sobotę, władca Kremla udał się na grecką górę Athos, gdzie mieszka autonomiczna wspólnota prawosławnych mnichów. Wizyta była na żywo transmitowana w greckiej telewizji. Największe zainteresowanie ich kolegów z rosyjskich mediów wywołało pojawienie się Putina w prawosławnej cerkwi Wniebowzięcia NMP z okazji 1000-letniej obecności rosyjskiej na półwyspie. Do migawek w rosyjskich wiadomościach przybił się obraz Putina na tronie, gdzie przez wieki mogli wchodzić tylko bizantyjscy imperatorzy.
Wzniosła chwila dla władcy Kremla… Gdyby nie pewne "ale"
Jak zaczęli przypominać internauci, w 2012 r. na ten tron pozwolono wejść ówczesnemu prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Janukowyczowi. Towarzyszył politykowi wtedy w Grecji prokurator generalny Wiktor Pszonka. Janukowycz został obalony w lutym 2014 r., po czym polityk wraz z prokuratorem uciekli do Rosji. W domu obu znaleziono dziwaczne luksusy i kosztowności, które później wystawiono w muzeum Majdanu, część skradziono.
W domu u prokuratora Pszonki
Autor: oa
Źródło: niezalezna.pl