Jak podaje Guardian, Dyxon pochodzi z Hartlepool, ale mieszkał na przedmieściu Brukseli z partnerką Charlotte Sutcliffe i synem. Krewni z Wysp, po informacji o zamachu na lotnisku, chcieli sprawdzić czy nic mu się nie stało.
"We wtorek rano jadąc do pracy otrzymał od ciotki Ann Dixon SMS-a z pytaniem, czy jest cały po zamachu na lotnisku. Odpisał, że „jest cały i zdrowy” - pisze tvp.info
Niestety, później wsiadł do pociągu metra na stacji Maelbeek.
"Zdążył jeszcze napisać do Charlotte, że metro normalnie funkcjonuje. Po chwili zginął w eksplozji, w której oprócz niego śmierć poniosło 19 osób, zaś 130 zostało rannych" - dodaje tvp.info powołujące się na "Guardiana".
Jako jedna z ofiar zamachu Dixon został zidentyfikowany w piątek.