Eurodeputowany von Lambsdorff, reprezentujący niemiecką Wolną Partię Demokratyczną (FDP) udzielił wywiadu publicznej rozgłośni radiowej Deutschlandfunk (DLF).
Niemiecki polityk skrytykował wypowiedź Marcina Schulza, który w niedzielnym wywiadzie dla gazety „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS) nazwał polityczne zmiany w Polsce „sterowaną demokracją w stylu Putina, niebezpieczną putinizacją europejskiej polityki”. Wcześniej Schulz przekonywał, że to „co dzieje w Polsce, ma charakter zamachu stanu”.
Ten werbalny amok Martina Schulza jest oczywiście prezentem dla nowego rządu w Warszawie, bowiem potwierdza rzekomy punkt widzenia całego Zachodu o tym, że Polska jest krajem który musi się znaleźć pod kontrolą, i że jest ofiarą takiego traktowania. To jest cała seria wypowiedzi Martina Schulza, które wzmacniają w Polsce nastroje zarówno antyniemieckie, jak i antyeuropejskie. To bez wątpienia nie jest skuteczne. Słusznie, że Europejczyk zwraca uwagę na przestrzeganie zasad konstytucyjnych. Ale to nie jest słuszne, kiedy cały kraj jest stawiany na jednym poziomie z putinowską Rosją. To z pewnością błędna droga
– stwierdził hrabie Lambsdorff.
W poniedziałek, w związku ze słowami Schulza do MSZ Polski został „zaproszony na rozmowy” ambasador Niemiec w RP Rolf Nikel. Podczas spotkania z dyplomatą minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski zaprosił niemieckich polityków do Polski, „by pokazać, że demokracja nie jest zagrożona”.
- Uznaliśmy, że najlepiej będzie zorganizować wizytę w Polsce, by mogli się przekonać jaki jest stan demokracji w Polsce
- poinformował minister po spotkaniu z ambasadorem Nikelem.