W maju 2011 r. 58-letni Sannikau, lider ruchu opozycyjnego Europejska Białoruś, został skazany na pięć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Białoruski sąd uznał go za winnego „organizacji masowych zamieszek” podczas opozycyjnej demonstracji w Mińsku po wyborach prezydenckich 19 grudnia 2010 r. W maju 2011 r. na dwa lata w zawieszeniu na dwa lata za udział w tym samym proteście została skazana żona Sannikaua, znana opozycyjna dziennikarka 44-letnia Iryna Chalip. Sannikau i Chalip mają pięcioletniego synka.
Sannikaua uznano za więźnia sumienia. W kwietniu br. został zwolniony z kolonii karnej, po tym jak podpisał prośbę o ułaskawienie do prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Jak wyjaśniła później Chalip, jej mąż został zmuszony torturami do złożenia podpisu.
Informacja o uzyskaniu przez opozycjonistę azylu politycznego pojawiła się w mediach pod koniec października br. Jednak dopiero teraz Sannikau oficjalnie potwierdził doniesienia i opowiedział o szczegółach ucieczki na Zachód w wywiadzie dla białoruskiej sekcji Radia Wolna Europa.
– Po wyjściu z kolonii karnej pozostawiono nas samym sobie – twierdzi. – Tak naprawdę nikt nie mógł nam pomóc. Było jasne, że presja i prowokacje będą się powtarzały. Liczę na to, że mój wyjazd pomoże moim bliskim, ponieważ teraz jestem pod ochroną wpływowego państwa europejskiego. To oznacza, że moja rodzina także jest pod ochroną. Istnieją bowiem międzynarodowe umowy dotyczące rodzin tych ludzi, którzy wyjechali za granicę i otrzymali tam schronienie – podkreśla Sannikau.
Decyzję o opuszczeniu ojczyzny podjął, ponieważ po wyjściu z więzienia nie miał szans na pracę zarobkową. – Codziennie prześladowały mnie specłużby: moje mieszkanie było pod obserwacją, moje telefony na podsłuchu. Służby włamały się do mojego komputera, a nawet do Skype’a. Musiałem podjąć decyzję: zostać i po prostu zajmować się życiem prywatnym czy wyjechać, żeby móc normalnie pracować – dodaje białoruski opozycjonista.
W Wielkiej Brytanii Sannikau, który w latach 1995-1996 obejmował stanowisko wiceministra spraw zagranicznych Białorusi, zamierza kontynuować działalność dyplomatyczną. – Jeden z moich nauczycieli kiedyś powiedział, i ja trzymam się tej zasady: trzeba szukać przyjaciół dla swojego kraju – mówi opozycjonista.
