„Właśnie wróciłem z Kuropat. Zniknął kamień, kwiaty, znicze i tablica, na której było napisane, że w tym miejscu powstanie pomnik polskich oficerów rozstrzelanych między kwietniem 1940 roku a czerwcem 1941 r. Pozostał tylko betonowy postument” – poinformował historyk białoruski Igor Kuzniecow, który brał udział w jego uroczystym położeniu i poświęceniu.
Reżim Łukaszenki nieustannie neguje sam fakt istnienia Białoruskiej Listy Katyńskiej, a białoruska propaganda nadal twierdzi, że zbrodni w Kuropatach nie dokonywali Sowieci, tylko Niemcy - podaje portal.
To nie pierwszy raz kiedy "nieznani sprawcy" dokonują aktu dewastacji w tym miejscu. Połamane krzyże, profanujące napisy, nabazgrane swastyki – a wszystko to za cichym przyzwoleniem miejscowej milicji.
Na Kuropatach pod ziemią spoczywają w masowych grobach ofiary egzekucji dokonywanych przez NKWD. Według niezależnych historyków – od 100 tys. do 250 tys.
