Eksperci CBS w 2000 r. tworzyli program wyborczy prezydenta Władimira Putina. Teraz prognozują zbliżający się ich zdaniem nieuchronnie koniec jego rządów. Najnowsze badania CBS wywołały duże zainteresowanie w Rosji, bowiem z „porażającą dokładnością” spełniła się poprzednia prognoza instytutu z jesieni ub.r. Wówczas analitycy CBS przewidzieli falę protestów antyrządowych, która zimą na przełomie 2011 i 2012 r. rzeczywiście ogarnęła Moskwę.
Do udziału w najnowszym badaniu eksperci CBS zaprosili obywateli w różnym wieku (od nastolatków do seniorów) oraz z różnym wykształceniem w Moskwie, Samarze, Włodzimierze oraz innych wielkich miastach. Osobne badanie przeprowadzono wśród pracujących w rosyjskiej stolicy od co najmniej pięciu lat imigrantów z Republiki Dagestanu, położonej na południu Federacji Rosyjskiej.
Z badania wynika, że we wszystkich grupach rosyjskiego społeczeństwa rewolucja jest przedstawiana jako jedyna możliwość zmiany władzy, w wypadku gdyby Kreml dobrowolnie nie zgodził się na reformy. Równocześnie – w porównaniu z okresem wiosennym – zmalały obawy rosyjskich obywateli przed krwawymi zamieszkami. Zdaniem ekspertów CBS zryw z bronią w ręku jest w najbliższej przyszłości mało prawdopodobny. Bardziej realistycznym scenariuszem jest ich zdaniem masowe obywatelskie nieposłuszeństwo spowodowane w pierwszym rzędzie pogłębiającym się kryzysem gospodarczym. Konsekwencje tego masowego nieposłuszeństwa są nieprzewidywalne. Drugim możliwym scenariuszem jest według nich dobrowolna zmiana władzy. Nie oznacza to jednak obowiązkowo odejścia samego Putina. Możliwa jest wymiana coraz mniej popularnego premiera Dmitrija Miedwiediewa na innego polityka, który cieszy się większym zaufaniem Rosjan. Trzeci scenariusz – najczarniejszy – nastąpi zdaniem ekspertów CBS, jeśli w kraju zupełnie nic się nie zmieni. Zachowanie status quo doprowadzi ich zdaniem na długą metę do rychłej degradacji społeczeństwa i klęski demograficznej m.in. z powodu depresji wywołanej poczuciem bezsensowności, nadużywania alkoholu i narkotyków. Wtedy na dobrowolne zmiany będzie już za późno.
