Castro, oferując bardzo wysokie pensje, werbował nie tylko byłych oficerów, ale także spadochroniarzy i ekspertów od podkładania min lądowych. Kubański dyktator potrzebował niemieckich zbrodniarzy, by wyszkolili jego armię - pisze "Polska The Times".
Ostatecznie zatrudniono co najmniej czterech byłych esesmanów, choć tylko dwóch stacjonowało na wyspie. Gazeta podkreśla, że po wojnie oficerowie Waffen SS byli pożądani jako najemnicy w konfliktach niemal na całym świecie - w Afryce, Ameryce Południowej, a także na Bliskim Wschodzie.