"Ktokolwiek natknie się na amerykańskich ambasadorów lub wysłanników powinien pójść śladem Libijczyków, którzy zabili ambasadora USA" - wezwała Al-Kaida na Półwyspie Arabskim (AQAP), nawiązując do wtorkowego ataku na amerykański konsulat w Bengazi, na wschodzie Libii.
To "naturalna odpowiedź na wielką obrazę" - napisano w oświadczeniu. Dodano, że amerykańskie ambasady powinny zostać spalone, a dyplomaci zabici. Według AQAP obrona honoru proroka "to religijny obowiązek każdego kraju muzułmańskiego". Organizacja do przeprowadzania ataków wezwała też wyznawców islamu, mieszkających na zachodzie, gdyż "mają oni łatwiejszy dostęp do wroga".
Organizacja wezwała do "usunięcia ambasad USA z muzułmańskich ziem". "Niech będzie to krok w kierunku wyzwolenia krajów muzułmańskich spod amerykańskiej hegemonii" - napisała AQAP w oświadczeniu opublikowanym na swojej stronie internetowej.
Także pakistańscy talibowie wezwali młodych muzułmanów na całym świecie, by protestowali przeciwko filmowi i chronili swoją religię. O atakowanie Zachodu zaapelowali również do Somalijczyków islamiści z Al-Szabab. "Mudżahedini z Al-Szabab namawiają Somalijczyków, by przeprowadzając ataki wymierzone w Zachód, okazali swoją miłość do islamu, a przede wszystkim naszego proroka Mahometa" - powiedział rzecznik somalijskich bojowników Ali Mohamed Radż.

