Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Demograficzna rewolucja w Chinach

20 lat temu w Chinach żyła jedna czwarta światowej ludności.

Autor:

20 lat temu w Chinach żyła jedna czwarta światowej ludności. Polityka jednego dziecka i ucieczka do miast spowodowały jednak, że dziś Chińczycy stanowią już tylko jedną piątą populacji globu. Rodzi się coraz mniej dzieci, a społeczeństwo starzeje się w błyskawicznym tempie. Władze w Pekinie czekają olbrzymie wydatki na opiekę społeczną.

W 2002 r. w Państwie Środka żyło 20,3 proc. światowej ludności. Dziś, 10 lat później, ten wskaźnik spadł do 19,5 proc. – wynika z badań Narodowego Biura Statystyki (NBS) w Pekinie. Chińczyków jest coraz mniej – obecnie 1,347 mld – i są coraz starsi. W 2002 r. w Państwie Środka 22 proc. mieszkańców miało poniżej 14 lat. Dziś jest ich już tylko 16,5 proc. W dużych aglomeracjach wskaźnik ten jest jeszcze niższy: W Pekinie i Szanghaju dzieci poniżej 14 lat stanowią zaledwie 10 proc. mieszkańców. Równocześnie w zastraszającym tempie rośnie w Chinach liczba osób powyżej 65. roku życia. W 2002 r. stanowili 7 proc. ludności, dziś już prawie 11 proc.

Wynika to z wprowadzonej w 1979 r. polityki jednego dziecka, która miała doprowadzić do zahamowania błyskawicznego wzrostu populacji. Liczba ludności w połowie lat 60. XX w. wynosiła w Chinach już nieco ponad miliard. Zdecydowano więc, że rodzinom wolno będzie mieć tylko jedno dziecko. Za każde kolejne płaci się wysokie kary, a państwo nie zapewnia nadprogramowym dzieciom darmowej szkoły i opieki zdrowotnej. W rezultacie w ciągu ostatniej dekady wskaźnik płodności spadł do 1,6 dziecka na kobietę. Na wsi wolno mieć drugie dziecko, jeśli pierwsze to dziewczynka. Władze w Pekinie starają się jednak przekonać mieszkańców wsi, by nie korzystali z tego przywileju. Rodziny na wiejskich terenach, które zobowiązują się mieć tylko jedno dziecko, otrzymują tanie kredyty na mieszkania w stale powiększających się aglomeracjach. W konsekwencji w miastach mieszka dziś co drugi Chińczyk.

Rewolucja demograficzna stawia rząd w Pekinie przed nowymi wyzwaniami w chwili, gdy chińska gospodarka poważnie zwolniła. Władze wydają obecnie wciąż ponad połowę PKB na inwestycje. Ale niebawem środki te będą szły na opiekę socjalną i system emerytalny. Władze lokalne w połowie z 31 chińskich prowincji już teraz z trudem pokrywają koszty emerytur i zasiłków. A według demografów liczba emerytów wzrośnie w 2050 r. aż do 30 proc. populacji. Dzieci urodzone po 1980 r., z powodu braku rodzeństwa, będą musiały utrzymać rodziców.

Sęk w tym, ze wcale nie mają na to ochoty. Dlatego chińskie władze odkurzyły nauki moralne z XIV w., kiedy szacunek dla rodziców był głównym filarem życia społecznego. Zmodernizowano „Opowieści o posłusznych dzieciach”, by dopasować je do dzisiejszych czasów. Według poradnika „dzieci powinny często odwiedzać rodziców, gotować dla nich i zapewnić im opiekę zdrowotną”. Zdaniem krytyków to próba zrzucenia problemu starzenia się społeczeństwa na obywateli. – Opieka nad starszymi to zadanie władz. Nie da się zmusić ludzi do tego, by zajmowali się swoimi rodzicami – uważa chiński pisarz Xiao Fuxing.


Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat