Wypowiadający się przeciwko ustawie Łytwyn wyjaśnił, że musiał podpisać przeforsowany w czerwcu przez rządzącą, prezydencką Partię Regionów dokument, gdyż tak nakazuje mu prawo. Opozycja uznała tymczasem, iż Łytwyn stał się uczestnikiem przestępstwa, ponieważ głosowanie nad ustawą zostało sfałszowane.
- Ta ustawa nie istnieje. Naruszenia konstytucji, procedur i norm parlamentarnych (przy głosowaniu nad ustawą – PAP) były tak wyraźne, że nie ma żadnych podstaw prawnych, by uważać ten stos papierów za akt prawny – napisała w oświadczeniu opozycyjna partia Batkiwszczyna (Ojczyzna) byłej premier Julii Tymoszenko.
W ocenie opozycji i ukraińskich środowisk patriotycznych ustawa o językach jest pierwszym krokiem do zrównania statusu języka rosyjskiego z językiem ukraińskim, będącym obecnie jedynym językiem państwowym. W proteście przeciwko ustawie część zwolenników opozycji prowadziła nawet głodówkę.
Jeśli dokument ten wejdzie w życie w regionach, gdzie istnieją duże skupiska mniejszości narodowych (ponad 10 procent miejscowej ludności), dopuszcza się używanie w życiu publicznym języka tych mniejszości. Na mocy nowej ustawy język rosyjski byłby regionalnym językiem w 13 z 27 regionów Ukrainy, w tym w Kijowie i Sewastopolu.
Krymsko-tatarski (krymski) stałby się regionalnym językiem na Krymie, węgierski - w regionie zakarpackim, a rumuński - w obwodzie czerniowieckim.

