Radykalną reformę ustawy aborcyjnej obiecał podczas kampanii wyborczej hiszpański premier Mariano Rajoy, szef rządzącej centroprawicowej Partii Ludowej (PP). Od 2010 r. można w Hiszpanii legalnie usunąć płód do 14. tygodnia ciąży. Mimo decyzji Trybunału Konstytucyjnego z 1985 r., uznającej prawo do życia. Obowiązujące przepisy, wprowadzone przez socjalistów (PSOE) byłego premiera José Luisa Zapatero, pozwalają także nastolatkom, w wieku 16 i 17 lat, bez zgody ich rodziców, zabić swoje nienarodzone dziecko. Pod warunkiem że udowodnią, iż w wypadku wyjawnienia ciąży padną ofiarą przemocy domowej.
Zdaniem Gallardóna rząd Zapatero zliberalizował prawo do aborcji „bez porozumienia i wbrew opinii organów doradczych" i przepisy te powinny zostać cofnięte. A wraz z nimi możliwość usunięcia płodu po stwierdzeniu u niego wad genetycznych. Według ministerstwa zdrowia w 2010 r. na 113 tys. aborcji ok. 3 proc. zostało wykonanych z tego właśnie powodu. W większości przypadków stwierdzoną wadą była trisomia 21, czyli zespół Downa, a dzieci zabijano nawet w 22. tygodniu życia i w niektórych wypadkach u nieletnich.
Gallardón uważa, że odmawianie prawa do życia osobom z zespołem Downa jest „niesprawiedliwe". – Nie rozumiem, dlaczego nie chroni się u nas życia poczętego. Upośledzenie bądź choroba genetyczna to nie jest powód do aborcji – oświadczył w rozmowie z dziennikiem „La Razón". – Kiedy dziecko nie jest idealne, ma jakąś wadę, nie ma prawa do życia. Ale kto o tym decyduje? My? Lekarz? – wtóruje mu Benigno Blanco, przewodniczący Forum Hiszpańskich Rodzin. Organizacja wspiera reformę PP. Tak jak Kościół katolicki oraz większość organizacji chrześcijańskich w kraju.
– Badania prenatalne nie dają 100 proc. pewności. Zdarza się, że usuwa się zdrowy płód – dodaje Blanco. Opozycyjni socjaliści, komuniści i feministki mówią o „zamachu na prawa kobiet". – To powrót do lat 70. ubiegłego wieku, kiedy aborcja była bezwzględnie zakazana, nawet w wypadku gwałtu. Nie można zmuszać kobiet do tego, by rodziły niepełnosprawne dzieci – podkreśliła Carmen Sanjurjo, dyrektor Instytutu Kobiety w Asturii.
Zdaniem ekspertów reforma ustawy aborcyjnej, wraz z likwidacją szkolnych kursów „wychowania obywatelskiego", na których wmawiało się dzieciom, że rodzina to także dwie kobiety i dwóch mężczyzn, to prawdziwa konserwatywna rewolucja.
– Jest to w pewnym stopniu zaskakujące, bo PP to raczej liberalna partia. Wielu katolików głosowało jednak na Rajoya w nadziei na powrót tradycyjnych wartości do sfery publicznej i on próbuje ich teraz zadowolić – mówi „Codziennej" hiszpański politolog Pablo Oñate Rubalcaba z Uniwersytetu w Walencji. – Społeczeństwo jest o wiele bardziej konserwatywne niż jego elity – dodaje.
