Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Asad może utworzyć własne państwo

Alawici, spośród których wywodzi się kasta rządząca Syrią – i sam prezydent Baszar al-Asad – uciekają przed wojną domową na wybrzeże.

Autor:

Alawici, spośród których wywodzi się kasta rządząca Syrią – i sam prezydent Baszar al-Asad – uciekają przed wojną domową na wybrzeże. Jeśli powstańcy zaczną zwyciężać, region może ogłosić secesję.

Kaprysem historii syryjski prezydent, większość dowódców wojska i służb bezpieczeństwa oraz wyższych urzędników państwowych wywodzi się z alawitów – niewielkiego odłamu islamu.

Przez wieki byli prześladowani przez sunnicką większość mieszkańców regionu. Ale obecnie rządzą krajem, stanowiąc jedynie ok. 12 proc. jego mieszkańców.

Amerykański miesięcznik „Foreign Affairs" jako pierwszy zauważył, że i ta mniejszość jest ofiarą wojny domowej. Rządy Asada ściągnęły nienawiść na całą społeczność. Zagrożeni w swoich enklawach w Homsie czy na przedmieściach Damaszku przenoszą się na śródziemnomorskie wybrzeże Syrii, do regionu oddzielonego pasmem górskim od wojny toczącej się w głębi kraju.

W tym rejonie alawici stanowią większość. To będzie ostatnia twierdza wojsk rządowych, jeśli przegrają walkę o całą Syrię.

„Foreign Affairs" podkreśla, że większość imigrantów (na razie raczej dobrowolnych) odnosi się niechętnie do Asada i jego rządów. Ale wojny domowe rządzą się swoją logiką. Tym bardziej że to spośród alawitów rekrutują się bojówki pospolitego ruszenia szabiha, budzące grozę w sunnickich wsiach.

Jeśli prezydent zacznie przegrywać, jego wojska będą się starały utrzymać przynajmniej stolicę – Damaszek – oraz drugie co do wielkości miasto kraju Aleppo i wybrzeże.

Zdobycie dużych miast może być ponad siły słabiej uzbrojonych partyzantów. Z kolei jeśli Asad ustąpi, jego armia nie złoży automatycznie broni. Jedynie siły się wyrównają, ale wybrzeże z portami w Latakii i Tartusie będzie przez nich bronione, a w konsekwencji może nawet zostać ogłoszona secesja. Region ma zresztą tradycje własnych rządów z czasów kolonialnego protektoratu Francji.

Syryjscy rozmówcy „FA" podkreślają, że na razie ekipa Asada w ogóle nie rozważa takiej możliwości: walczą o całą Syrię. Jeśli jednak doszłoby do oderwania regionu, to „nie nadaje się on do samodzielnego życia", zostałby bowiem odcięty od syryjskich rynków. Jednak nad morzem – o czym nikt nie wspomina – walczący znajdą sojusznika. W Tartusie jest baza rosyjskiej floty. Moskwie łatwiej będzie porozumieć się co do jej przyszłości z dawnymi sojusznikami niż z nienawidzącymi jej powstańcami. A rosyjska armia ma doświadczenie w budowie i utrzymywaniu separatystycznych państw. To dzięki jej pomocy i wokół jej baz powstały w latach 90. nieuznawane do dziś państwa: Abchazja, Naddniestrze i Osetia Południowa. Naddniestrze np. jeszcze mniej nadaje się do „samodzielnego życia" niż alawickie wybrzeże, a mimo to istnieje już 20 lat.

W dodatku przy syryjskim wybrzeżu krąży obecnie silna rosyjska eskadra wojenna, nikt nie wie, w jakim celu. Być może by wspierać moralnie i materialnie Asada, a być może by pomóc w przygotowaniu zapasowego lotniska dla całej ekipy na śródziemnomorskim wybrzeżu.


Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat