Co najmniej 18 osób poniosło śmierć, gdy cztery bomby wybuchły w Bagdadzie. Celem zamachu byli szyici, którzy zbierali się przed procesjami i innymi uroczystościami religijnymi z okazji rocznicy śmierci średniowiecznego imama Musy al-Kadima. Imam jest pochowany w mauzoleum w północnej części stolicy Iraku.
W Hilli, w środkowej części Iraku, dwa ładunki wybuchowe eksplodowały przed restauracjami, gdzie zazwyczaj spotykają się policjanci. Jedna bomba została zdetonowana przez zamachowca-samobójcę. Zginęły 22 osoby, a 38 odniosło obrażenia. "Gdy mikrobus, którym jechali policjanci, zatrzymał się przed restauracjami, obok pojazdu eksplodował samochód" - powiedział właściciel pobliskiej restauracji Maitam Sahib.
W zamieszkanym głównie przez szyitów mieście Balad, na północ od Bagdadu, cztery osoby poniosły śmierć w wyniku eksplozji dwóch samochodów-pułapek.
W Karbali, w środkowym Iraku, także doszło do wybuchu samochodu-pułapki; zginęły trzy osoby. Kolejna eksplozja miała miejsce w Haswie, ok. 50 km na południe od Bagdadu. Śmierć poniosła jedna osoby.
Na południu stolicy Iraku doszło do strzelaniny. Napastnicy zaatakowali wojskowy punkt kontrolny, zabijając pięciu żołnierzy.
Analitycy podkreślają, że chociaż liczba aktów przemocy w Iraku spadła, to islamiści mający powiązania z Al-Kaidą wciąż dokonują ataków na szyitów, chcąc wywoływać napięcia na tle religijnym. W latach 2006 i 2007 podobne ataki doprowadziły kraj na krawędź wybuchu wojny domowej.

