"Nie wykluczamy opcji militarnej. Dowódcy wojskowi zawsze są trochę ostrożni co do użycia siły, ponieważ nigdy nie jesteśmy całkiem pewni, czym to się zakończy. W Syrii może jednak do tego dojść z powodu okrucieństw" - powiedział Dempsey.
Po masakrze w Huli Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie uchwaliła w niedzielę oświadczenie potępiające reżim Assada. Tego samego dnia do międzynarodowej interwencji w Syrii wezwał były republikański kandydat na prezydenta, senator John McCain. Skrytykował on politykę administracji prezydenta Baracka Obamy w sprawie Syrii, nazywając ją "słabą i nieskuteczną".
"Jestem zaszokowany i przerażony tragicznymi wydarzeniami z Huli, w wyniku których zginęło wiele niewinnych dzieci, kobiet i mężczyzn" - powiedział Kofi Annan, który w poniedziałek przybył do Damaszku.
Prezydent Francji Francois Hollande i brytyjski premier David Cameron uzgodnili, że podejmą wspólne działania na rzecz zwiększania presji społeczności międzynarodowej na prezydenta Baszara el-Assada. - "Szał zabijania, w który wpadł reżimu w Damaszku stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa regionalnego i syryjscy przywódcy muszą odpowiedzieć za swoje czyny" - czytamy w komunikacie.

