Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Przemoc nad Tamizą i Wisłą

Gdyby zajście przed polskim Sejmem zdarzyło się przed Westminsterem, najpierw Niesiołowski zostałby upomniany przez „whipa”, jednoosobową komisję etyki swojej partii, i zawieszony w 

Autor:

Gdyby zajście przed polskim Sejmem zdarzyło się przed Westminsterem, najpierw Niesiołowski zostałby upomniany przez „whipa”, jednoosobową komisję etyki swojej partii, i zawieszony w prawach członka oraz pozbawiony prawa wstępu do Izby Gmin aż do przeprosin Ewy Stankiewicz. Następnie szef PO Donald Tusk wymógłby na nim przyrzeczenie, że nie stanie do przyszłych wyborów.

Przykłady przemocy w Izbie w XX w. znalazłam dwa, jeden z 1920 i drugi z 1923 r. Wypadku fizycznej napaści posła na dziennikarza – jakiej byliśmy świadkami w Polsce – długa, licząca 300 lat historia angielskiego dziennikarstwa, nie notuje.

Znalazłam tylko jeden przykład napaści – oczywiście werbalnej – polityka na dziennikarza. Podczas kampanii wyborczej w 2006 r. mer Londynu „Czerwony Ken” Livingstone zaatakował reportera konserwatywnego „Evening Standard” Olivera Finegolda. Najpierw Finegold kilka razy zadał merowi pytanie, czy uczestniczył w bankiecie wydanym poprzedniego wieczoru przez ministra kultury Chrisa Smitha z okazji 20-lecia jego ujawnienia się jako geja. Livingstone unikał odpowiedzi, a potem zdenerwowany zarzucił dziennikarzowi, że „zachowuje się jak strażnik nazistowskiego obozu koncentracyjnego”. „Evening Standard” natychmiast opublikował dialog obu panów, potem londyński ratusz w anonimowym głosowaniu zadecydował, że Livingstone musi przeprosić dziennikarza. Ale to nie był koniec kłopotów mera jednej z największych metropolii świata. Komisja ds. Standardów Anglii, która otrzymała kilkadziesiąt skarg na mera, skierowała je do wyższej instancji, która ma uprawnienia, by zawiesić w pracy urzędnika państwowego, który złamał dopuszczalne standardy zachowań. Livingstone został uznany za winnego „kompromitacji urzędu mera Londynu” i zawieszony na cztery tygodnie. Ostatecznie złożył apelację, lecz kontrowersje wokół sprawy tak bardzo nadszarpnęły jego reputację, że dwa razy przegrał wybory – z konserwatystą Borisem Johnsonem w 2006 r. i dwa tygodnie temu. Wydaje się, że jego kariera polityczna jest skończona.

Gdyby zajście przed polskim Sejmem zdarzyło się przed Westminsterem, gdzie zwyczajowo na trawniku między parlamentem a opactwem przeprowadza się wywiady z politykami, procedura dyscyplinarna byłaby następująca: najpierw Niesiołowski zostałby upomniany przez „whipa”, jednoosobową komisję etyki swojej partii. I zawieszony w prawach członka bez prawa wstępu do Izby Gmin aż do przeprosin Ewy Stankiewicz. Następnie szef PO Donald Tusk w trosce o wizerunek i wiarygodność wyborczą ugrupowania – jak niedawno brytyjscy liderzy partyjni po ujawnieniu afery korupcyjnej w Westminsterze – wymógłby na nim przyrzeczenie, że nie stanie do przyszłych wyborów. W dojrzałych demokracjach, w których istnieje związek między życiem i pracą polityka a jego wynikami wyborczymi, Niesiołowski musiałby odejść. Potem do akcji wkroczyłby wymiar sprawiedliwości i poseł PO zostałby oskarżony o napaść i naruszenie nietykalności osobistej dziennikarki. I sprawa nie utknęłaby bynajmniej w pierwszej instancji. Do akcji szybko wkroczyłyby feministki, a także branżowe organizacje dziennikarskie. Te brytyjskie i amerykańskie w sprawach pryncypiów są nieubłagane – działając ramię w ramię, tak roztrąbiłyby sprawę, że taki poseł nie miałby czego szukać ani na Wiejskiej, ani w polityce.

Prezes brytyjskiej National Union of Journalists Michelle Stanistreet zapytana, jak organizacje dziennikarskie radzą sobie z podobnymi sytuacjami, powiedziała: „Nie znam w Wielkiej Brytanii wypadku, żeby poseł uderzył dziennikarza. Gdyby tak się stało, zostałby oskarżony i skazany z paragrafu kodeksu karnego za napaść i, być może, wyrządzone straty materialne. Dokładnie jak każda inna osoba, niesprowokowana, a zaatakowana przez jakiegoś osobnika. Brytyjski wymiar sprawiedliwości zwraca uwagę na to, czy napaść była sprowokowana, czy nie. W wypadku braku prowokacji kara zwykle jest wyższa”. 3 maja obchodziliśmy Światowy Dzień Wolności Mediów. Został ustanowiony po to, żeby nagłaśniać i protestować także przeciw nękaniu, atakowaniu, zamykaniu w więzieniach dziennikarzy.


Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat