W drugim dniu konferencji rosyjscy generałowie pokazali prezentację multimedialną, w jaki sposób natowska obrona może likwidować rosyjskie siły strategiczne. „Nigdy nikomu nie ujawnialiśmy takich informacji” – zapowiadał wiceminister obrony Anatolij Antonow. „Widać wyraźnie, że baza w Rumunii będzie potencjalnie gotowa do przechwytywania naszych rakiet, rozmieszczonych w europejskiej części Rosji” – komentował gen. Walerij Gierasimow ze sztabu generalnego wykresy rysowane na ogromnym ekranie przez komputer. Generał dodał nowy element do rosyjskiej linii propagandowej, mówiąc, że również antyrakiety na natowskich okrętach są zagrożeniem dla Rosji.
„Z całym szacunkiem, nie przekonaliście mnie panowie” – powiedział po obejrzeniu prezentacji Alexander Vershbow, zastępca sekretarza generalnego NATO i były amerykański ambasador w Moskwie. Zaproponował on Rosji współpracę, ale tylko jako wymianę informacji między dwoma osobnymi systemami antyrakietowymi: natowskim i rosyjskim. Na to Moskwa zgodzić się nie chce, ponieważ nie jest w stanie stworzyć własnego systemu, chętnie natomiast przejęłaby klucze do natowskiego.
Ku rozgoryczeniu gospodarzy Vershbow dodał: „Południowa część Rosji jest strefą podwyższonego ryzyka, dlatego właśnie NATO planuje rozmieszczenie radaru i rakiet w Polsce i Rumunii”. Zarówno jednak on, jak i specjalna przedstawicielka Departamentu Stanu USA Ellen Tausher zapewniali, że system nie jest skierowany przeciw Rosji. „Wasze rakiety z Kozielska i Tatiszczewa mogą zagrażać Chicago i Los Angeles, a z Dalekiego Wschodu – naszemu Wschodniemu Wybrzeżu. Nawet z waszej prezentacji widać, że znajdują się poza zasięgiem naszej obrony”.
Rosyjscy generałowie niedwuznacznie sugerowali podczas konferencji, że jeśli NATO i USA nie uznają ich racji, to nastąpi „adekwatna odpowiedź”. Decyzję o niej „podejmie głównodowodzący” a od 7 maja będzie to znów Władimir Putin. Rosyjska propaganda przedstawia go jako „jastrzębia”, w przeciwieństwie do ustępującego Dmitrija Miedwiediewa, „gołębia”.
Konferencja jest ostatnim propagandowym przedsięwzięciem rosyjskim przed natowskim szczytem w Chicago (20–21 maja). Generałowie mają nadzieję, że doprowadzą przynajmniej do rozłamu w jednolitym dotychczas stanowisku Sojuszu.
Kreml liczy też na Baracka Obamę, który na początku kwietnia na spotkaniu w Seulu obiecał Miedwiediewowi, że w sprawie obrony antyrakietowej będzie bardziej elastyczny – ale dopiero po listopadowych wyborach prezydenckich w USA. Obama nie ma wątpliwości, że je wygra.
Więcej na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
