Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Dialog to nasza ostatnia szansa

Podzielenie kraju na dwie części doprowadziłoby do dalszego zubożenia.

Autor:

Podzielenie kraju na dwie części doprowadziłoby do dalszego zubożenia. Poza tym, w którym miejscu pociągnąć granicę i co zrobić z tymi, którzy, jak w Sudanie, znajdą w szarej strefie przygranicznej? – mówi Sola Tayo, pochodząca z Nigerii specjalistka ds. Afryki londyńskiego Instytutu Chtham House, w rozmowie z Aleksandrą Rybińską.

Radykalna islamska sekta Boko Haram terroryzuje chrześcijan w północnych prowincjach Nigerii zamieszkanych głównie przez muzułmanów. W Wielkanoc 38 osób zginęło w wybuchu samochodu pułapki w Kadunie. O co chodzi islamistom, o wywołanie wojny religijnej?
Na początku islamiści celowali wyłącznie w instytucje państwowe. Dokonywali zamachów na posterunki policji, budynki wojskowe i lokalnej administracji. Potem zmienili strategię i zaczęli atakować chrześcijan. Nie chodzi im jednak o to, by wywołać wojnę religijną, ale o destabilizację władz centralnych. Boko Haram chce ustanowić na północy państwo islamskie oparte na szariacie. Tak długo, jak Nigeria była rządzona autokratycznie przez wojskowych, islamiści bali się ujawniać. Wraz z demokratyzacją w 1999 r. kraj stał się bardziej zdecentralizowany i lokalni politycy zaczęli się cieszyć większą swobodą decyzji. W 12 stanach północy gubernatorzy wprowadzili szariat. To woda na młyn islamistów.

Władze w Abudży wyraźnie nie radzą sobie z tym problemem. Czy brakuje politycznej woli do walki z Boko Haram?
To zwyczajny terroryzm, z którym zmaga się wiele krajów na świecie. Wszyscy wiemy, jak trudno jest go zwalczyć. Boko Haram ma licznych zwolenników w państwowej administracji i służbach specjalnych, którzy torpedują starania władz, podobnie jak w Pakistanie. Wielu dowódców plemiennych i lokalnych polityków na północy także korzysta na chaosie wywołanym przez zamachy.

Czy rosnący w siłę islamiści to jednak nie wynik wszechobecnej korupcji, biedy i braku praworządności? Choć Nigeria jest jednym z najbogatszych krajów Afryki, 70 proc. jej mieszkańców żyje w nędzy.
Korupcja to jedno z tych słów, które nie istnieje, o ile wiem, w żadnym z afrykańskich języków. To europejskie słowo i europejska koncepcja. Ale oczywiście patrząc z perspektywy Zachodu, poziom korupcji w Nigerii jest wysoki, co powoduje, że ludzie nie korzystają z bogactwa płynącego z ropy. Nie wolno jednak zapominać, że mamy demokrację dopiero od 1999 r. To są początki i one są trudne.

Czy podzielenie Nigerii na dwie części, chrześcijańskie Południe i muzułmańską Północ, idąc śladem Sudanu, byłoby rozwiązaniem?
To nie jest takie proste. Choć Południe jest zamieszkane głównie przez chrześcijan, a Północ przez muzułmanów, to struktura religijna społeczeństwa nie jest jednolita. Władze kolonialne (Brytyjczycy – przyp. red.) ustanowiły sztuczną granicę, zamykając w niej wiele różnych plemion o odmiennej tradycji i religii, a potem się wycofały. Podziały są więc nie tylko religijne, ale i etniczne. Północ jest na dodatek o wiele biedniejsza od południa, gdzie znajdują się pola naftowe. Podzielenie kraju na dwie części doprowadziłoby do dalszego zubożenia. Poza tym, w którym miejscu pociągnąć granicę i co zrobić z tymi, którzy, jak w Sudanie, znajdą się pomiędzy, w szarej strefie przygranicznej? To może doprowadzić do poważnych konfliktów. Nie, jedynym rozwiązaniem jest dialog. To nasza jedyna szansa.



Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat