Według gazety prawnicy departamentu służb naukowych Bundestagu ustalili, że pakt stanowi umowę międzynarodową zawartą między suwerennymi państwami. W takich wypadkach obowiązuje zasada pacta sunt servanda (umów należy dotrzymywać). To oznacza, że Niemcy nie mogą jednostronnie z niego zrezygnować, podobnie jak Polska i pozostałe kraje UE, które go przyjęły. Pakt jest na wieczność. „Łatwiej wyjść z Unii niż ze strefy euro” – głosi analiza ekspertów Bundestagu. Rezygnacja z umowy jest możliwa tylko za zgodą wszystkich stron. Prawna ocena Bundestagu zaniepokoiła niemiecką lewicę. Poseł partii Die Linke i członek komisji Bundestagu ds. UE Alexander Ulrich skierował w tej sprawie zapytanie do ministerstwa finansów w Berlinie. Odpowiedź była jednoznaczna: „Możliwość rezygnacji nie jest przewidziana w pakcie fiskalnym”. „Z paktu można wyjść tylko wtedy, gdy podstawa, na której opiera się umowa, ulegnie zmianie, np. rozpadnie się UE” – napisał sekretarz stanu w ministerstwie finansów Steffen Kampeter.
– To skandal. Pakt fiskalny ogranicza kompetencje parlamentu. I to na zawsze. To jest sprzeczne z niemiecką konstytucją – uważa Ulrich. Frakcja Die Linke w niemieckim parlamencie rozważa skierowanie skargi do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli dokument zostanie ratyfikowany. Wczoraj rozpoczęła się w Bundestagu pierwsza runda prac nad ustawami o jego wdrożeniu do prawa narodowego. Do przyjęcia paktu potrzebne jest poparcie dwóch trzecich posłów. Koalicyjny rząd z chadecji (CDU/CSU) i liberałów (FDP) kanclerz Angeli Merkel musi więc zabiegać o głosy opozycji, w tym socjaldemokratów i Zielonych. A ci w zamian za swoje poparcie żądają m.in. wprowadzenia w Niemczech europejskiego podatku od transakcji finansowych.
– Zgoda na pakt fiskalny nie spadnie wam ot tak z nieba – oświadczył szef frakcji SPD w Bundestagu Frank-Walter Steinmeier. Socjaldemokraci chcieliby przesunąć ratyfikację dokumentu na jesień w nadziei, że do tego czasu we Francji zwycięży w wyborach prezydenckich socjalista François Hollande, który, jak obiecywał, przystąpi do jego renegocjacji.
