Jeżeli ktoś lubi Grecję musiałby chyba podzielić się na pół, by uczestniczyć w obu tych imprezach: obie zaczynały się bowiem o 18:00 w dwóch różnych miejscach w Parlamencie Europejskim, ale jak widać greckie partie politycznie zażarcie walczą że sobą także w Brukseli i za nic nie mogą zrobić jednego „eventu”, a choćby i dwóch, ale w różnym czasie.
Stoły uginały się od jadła i win najprzeróżniejszych gatunków. Tłumy ludzi mogły zobaczyć, że kryzys kryzysem, ale w Grecji dalej jest co jeść. I co wypić. Jedzenie było za darmo, frekwencja więc była znakomita.
Uprzejmie informuję, że jeżeli Pakt Fiskalny zostanie ratyfikowany, i wejdzie w życie zgodnie z zapowiedziami, od 1 stycznia 2013 to Ty, Drogi Polski Podatniku, będziesz w przyszłości łożył na greckie promocje i degustacje. A synowie Hellady na pewno greckim winem spełnią toast za Ciebie i za Twoją ofiarność! Z kwoty 6,2 miliarda euro, które Warszawa ma pożyczyć Atenom na pewno trochę skapnie na promocję greckiej turystyki i greckiej żywności…
A tak na marginesie. Brałem dziś udział w audycji radiowej w Polskim Radio PR III, w której europoseł PO z oburzeniem stwierdził, że nie jest prawdą jakoby Polska miała pożyczyć Grecji 6,5 miliarda euro, bo pożyczy tylko ponad 6, 2 miliarda… Czyż nie jest to kolejny sukces rządu Tuska? Żeśmy przyoszczędzili dla pomocy dla kraju bogatszego od nas ponad 200 milionów euro?