Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Węgrzy dziękują Polakom

Mam przed sobą zdjęcie z 30 października 1956 r., na którym olsztyńscy studenci wyrażają protest przeciwko sowieckiej interwencji na Węgrzech.

Autor:

Mam przed sobą zdjęcie z 30 października 1956 r., na którym olsztyńscy studenci wyrażają protest przeciwko sowieckiej interwencji na Węgrzech. Młodzi ludzie w rogatywkach trzymają własnoręcznie wykonany transparent z napisem „Ręce precz od Węgier”.

Patrzę na fotografie z ubiegłego tygodnia, na których pod takimi samymi transparentami przez centrum Budapesztu maszerowała blisko trzytysięczna grupa uczestników Wielkiego Wyjazdu. Nie mam wątpliwości – 15 marca 2012 r. historia zatoczyła koło.

Mam nieodparte wrażenie, że wszystkim uczestnikom wyjazdu do końca życia pozostanie w pamięci słońce nad węgierskim parlamentem i niezliczone tłumy radośnie wiwatujących na naszą cześć Węgrów. Czuliśmy się zawstydzeni. Bo co myśmy takiego zrobili? Przyjechaliśmy im tylko powiedzieć, że nie są sami w trudnym dla nich momencie. To jak widać w dzisiejszych czasach nie takie częste. A może po prostu ta niewidzialna i niewytłumaczalna do końca więź między naszymi narodami po raz kolejny dała o sobie znać? Ta przywoływana w obu językach legenda o dwóch drzewach, które rosnąc obok siebie, splotły się korzeniami? Opowiadana na pl. Lajosa Kossutha zabrzmiała szczególnie prawdziwie.

Godne odnotowania są nie tylko te spektakularne obrazki, których polskie media głównego nurtu jakoś nie kwapiły się pokazać, ale także zwykłe drobnostki, jak uśmiechy czy serdeczności wymieniane z przechodniami. Artykuły w języku polskim, które można było znaleźć w prasie wyłożonej w peszteńskich pubach i kawiarniach. I atmosfera, której nie zepsuły nawet drobne przykrości, np. taksówkarz wiozący dziennikarzy „Gazety Polskiej Codziennie” na konferencję prasową, który zawyżył cenę… dziesięciokrotnie.

Dziesiątki listów, które przychodzą na adres „Codziennej”, oprócz pozdrowień i podziękowań zawierają również… przeprosiny. Za ewentualne nieżyczliwości czy złośliwe uwagi, których mogliśmy doświadczyć ze strony jakichkolwiek Węgrów. „Przepraszam za jakiekolwiek prowokacje. W imię Boga za Naszą i Waszą Wolność” – pisze Istvan Salga. Nie ma powodów do przeprosin. Są - do podziękowań z naszej strony.

Widok wiwatujących Węgrów, którzy ze łzami w oczach witali tych, którzy w Polsce często są w najbrutalniejszy sposób atakowani, był budujący, ale i smutny zarazem. Przedstawiani jako Czarna Sotnia i niejednokrotnie za wiarę odsądzani od czci musieli jechać do zaprzyjaźnionego, ale jednak obcego kraju, by spotkać ludzi, którzy myślą podobnie jak oni. By spotkać Starych Przyjaciół.



Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat