Co do Francji, paradoksalnie – i mówię to jako człowiek prawicy – lepiej byłoby dla Polski, gdyby wygrał kandydat lewicy Francois Hollande. Sarkozy jest bowiem zwolennikiem ścisłej integracji europejskiej pod spójnym niemiecko- francuskim butem, co oczywiście uderza w interesy Polski, która traktowana jest instrumentalnie. Hollande przynajmniej jest przeciwnikiem Paktu Fiskalnego, który, jak wiadomo, ogranicza suwerenność ekonomiczną, a zatem i polityczną poszczególnych krajów, w tym Rzeczypospolitej.
Dla Polski najlepiej, by wybory w USA wygrał Republikanin, gorzej gdy wygra je Obama. Niestety, obecny prezydent oznacza zbliżenie Ameryki i Rosji ponad głowami Europy, w tym i Rzeczypospolitej. A to dla nas jest skrajnie niekorzystne.
Reasumując: chciałbym, aby dla dobra Polski wybory we Francji wygrała lewica, a w USA prawica. Choć oczywiście, może się zdarzyć, że będzie odwrotnie.
