Z dokumentów zdobytych przez pismo medyczne „Pulse” wynika, że jeden na cztery oddziały Narodowej Służby Zdrowia (NHS) w Wielkiej Brytanii odrzuca wnioski o operacje złożone przez palaczy i osoby otyłe, mówiąc im, by wrócili, kiedy przeprowadzą w swoim życiu radykalne zmiany. Czyli rzucą palenie bądź schudną.
Oddział NHS w Hertfordshire z zasady nie godzi się na refundację zabiegów wymagających generalnej anestezji, jeśli dotyczą palaczy i chorobliwie otyłych pacjentów. Podobnie jest w wypadku operacji kolana, jaskry i wymiany stawu biodrowego. Niektóre oddziały służby zdrowia zmuszają pacjentów do uczestniczenia w kursach odchudzających bądź wysyłają ich na papierosowy odwyk do specjalnych klinik. Na operację żyjący „niezdrowo” pacjenci mogą liczyć wyłącznie w razie zagrożenia życia. Kto jest otyły? Według NHS każdy, kto ma indeks masy ciała powyżej 35. A kto jest palaczem? Każdy, kto pali więcej niż 10 papierosów dziennie.
Politycy Partii Konserwatywnej i lekarze są oburzeni. – Służba zdrowia zaczyna dzielić ludzi na tych, którzy zasługują na opiekę medyczną i tych, którzy na nią nie zasługują. W zależności od tego, czy urzędnikom NHS podoba się ich styl życia. To dyskryminacja – mówi dr Clare Gerada, przewodnicząca Królewskiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych.
Wtóruje jej poseł torysów Douglas Carswell. – Ci ludzie płacą składki na służbę zdrowia. I mają prawo korzystać z jej usług. Nie można im odmawiać leczenia, bo państwo nie zgadza się z ich trybem życia. Poza tym to hipokryzja. Państwo zarabia na palaczach poprzez akcyzę, a potem nie chce ich leczyć. To śmieszne – podkreślił polityk. NHS odpiera zarzuty. Według urzędników ograniczenia te są uzasadnione medycznie, bo ryzyko, że otyli pacjenci i nałogowi palacze dostaną zawału na stole operacyjnym, jest wyższe niż w wypadku ludzi „żyjących zdrowo”. A statystycznie operacje kolan czy bioder, podobnie jak zabiegi in vitro, są u nich „mniej skuteczne”. Lekarzy argumenty NHS nie przekonują. Według nich chodzi najzwyczajniej o to, by zaoszczędzić. – Rząd kazał urzędnikom wydać w ciągu następnych trzech lat o 20 mld funtów mniej – podkreśla dr Gerada.
