W poszukiwaniu źródła błędnego przypisania niektórych słów z kabiny Tu-154M gen. Andrzejowi Błasikowi "Nasz Dziennik" zwrócił się do MAK. Zastępca gen. Tatiany Anodiny Oleg Jermołow potwierdza, że jego instytucja cały czas uważa dokument sprzed dwóch lat za w pełni ważne i jedyne źródło wiedzy o rozmowach załogi i nie zamierza go w żaden sposób korygować. Jermołow nie chce odnosić się ani do tego, jak prowadzone były w siedzibie MAK odczyty, ani do opublikowanych potem w Polsce zupełnie innych wyników badań tego samego materiału. Zapytany o to, kto konkretnie zidentyfikował głos gen. Błasika, odsyła ponownie do transkrypcji.
- Bardzo mnie dziwią te pytania. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy sporządził transkrypcję, po czym przekazał ją stronie polskiej, a komisja Millera ją opublikowała i może pan przeczytać, jacy polscy specjaliści w tym uczestniczyli. Przecież jest jasne, że to nie Rosjanin rozpoznawał głosy Polaków - mówi Jermołow.
”Nasz Dziennik” przypomina, że pod protokołem MAK widnieją trzy nazwiska Polaków. To Waldemar Targalski i Sławomir Michalak z komisji Millera oraz ppłk pil. Bartosz Stroiński ze specpułku. Na pytanie, kto konkretnie rozpoznał które słowa, Jermołow odesłał do zamieszczonych w transkrypcji MAK uwag, a dokładnie do czwartej. - Proszę ją przeczytać i nie będzie potrzeby dalszego pytania - tłumaczy wiceszef MAK. Uwaga brzmi następująco: "Identyfikacji rozmówców dokonał dowódca eskadry ppłk Bartosz Stroiński".
Sam Stroiński zapewniał, że to nie on zidentyfikował głos gen. Andrzeja Błasika.